Toromistrz Startu zabrał głos! “Ja winy nie mam”

Wielkanocny blamaż Aforti Startu Gniezno. Czerwono-czarni przegrali u siebie z Orłem Łódź 35:55, a po spotkaniu najwięcej mówi się o torze. Rozmawialiśmy na ten temat ze Stanisławem Gałą, który jest odpowiedzialny za przygotowywanie gnieźnieńskiej nawierzchni. Były żużlowiec stawia sprawę jasno: zawodnicy chcieli właśnie taki tor, jaki mieli w niedzielę.

Tor był bardzo dobrze przygotowany. Komisarz nie miał żadnych zastrzeżeń. Po prostu zawodnicy zawiedli. Oskar ładnie pojechał, jak mógł, to jechał. Michael też pojechał. Reszta nie pojechała. Stało się tak, jak się stało. W czwartek na treningu mówili, że taki tor ma być zrobiony. Ja, Romek Szterba i Błażej pracowaliśmy od rana do wieczora. Niestety, ta nasza praca poszła na marne – powiedział nam Stanisław Gała.

Wyraźnie podkreślił, że takiego owalu oczekiwali żużlowcy. – Taki chcieli i niestety taki mieli. Jak oni robią po zero punktów, to chłopie, jak mogą wygrać mecz? Tylko dwóch zdobyło punkty. Oskar w pierwszym biegu się nie spasował, ale później jechał już normalnie. Oni nawet startów nie mieli – dodał.

– Powiem prosto z mostu: jest trening, a oni nie jadą spod taśmy, bo chcą jeździć sami… Najlepiej zwalić na toromistrza lub na trenera. To jest najłatwiej. Obcy człowiek nie wyobraża sobie, ile nas to pracy kosztuje – kontynuował Stanisław Gała.

Czytaj dalej na drugiej stronie >>>