Start oblał ważny test. Do trzech zawodników nie można mieć pretensji

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

W moim odczuciu Start Gniezno absolutnie nie zdał egzaminu przed najważniejszym dwumeczem sezonu. Nie ma podstaw do optymizmu w kontekście finału. Pretensji nie można mieć tylko do trzech zawodników.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

Na wstępie muszę podkreślić, że byłem entuzjastą sprawdzenia przed finałem zarówno Zbyszka Sucheckiego, jak i Jespera Knudsena. Z jednym zastrzeżeniem. Moim zdaniem należało to zrobić w trakcie meczu z Polonią Piła. Półfinał to nie jest moment na eksperymenty.

Teraz już wiemy, że te eksperymenty przebiegły fatalnie. Do szatni wrzucona została „bomba”, co na pewno nie nastraja pozytywnie przed finałem. No, bo nikt mi nie powie, że Kacper Gomólski z uśmiechem usiadł na ławie. Raz jeszcze powtórzę. Testować warto, ale nie w półfinale. Tu już powinno być wszystko dopięte na ostatni guzik.

A dopięte nie jest nic. Wygląda na to, że przy W25 trochę mamy rozsypkę. Po sobotnim spotkaniu nic nie można zarzucić Hubertowi Łęgowikowi i Casperowi Henrikssonowi. Oni pojechali fenomenalnie. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Szwedowi tak dobrze nie poszło…

Na osobny akapit zasługuje Mikołaj Czapla. Bo widzę, że niektórzy „jadą” po juniorze Startu. Nie róbcie tego. Szczególnie nie tym razem. Mikołaj teraz potrzebuje tylko spokoju i wsparcia. Więcej nie napiszę, bo nie jestem do tego upoważniony.

Wracając jednak do aspektów stricte sportowych, wygląda to mocno przeciętnie. Przed wczorajszym meczem dawałem Startowi 50 proc. szans na awans. Dziś daję 30 proc.

Patrząc na wyraźną zniżkę formy Australijczyków (Pickering to już w ogóle jedzie do tylu) i wolniejszego niż dotychczas Soerensena, trudno mieć powody do optymizmu. Do tego dochodzą kiepscy Suchecki i Knudsen. Myślałem, że Zbyszek może zostać gamechangerem, ale nie – jednak nie.

Nade wszystko nie zachłysnąłbym się też fenomenalnym Henrikssonem. Tutaj widać zwyżkę formy, bo fruwał zarówno w Gnieźnie, jak i w Vojens, jednak to nadal młody zawodnik, więc wahania dyspozycji są jak najbardziej możliwe. Tym, którzy już chcą go wstawiać do składu za Pickeringa, zalecam kubeł zimnej wody.

Patrząc na dyspozycję poszczególnych zawodników, na uwadze trzeba mieć również kwestię tego, że przy W25 kolorowo pod kątem finansowym nie jest.

I nie ukrywał tego w niedawnym wywiadzie nawet sam prezes Paweł Siwiński. Krążą różne informacje na ten temat, ale jedno jest pewne – pod kątem ekonomicznym zawodnicy na pewno nie mają dwustuprocentowego komfortu. A ten nierzadko jest szalenie potrzebny. Szczególnie na takim etapie rozgrywek…

Mateusz Domański

Ostatnia aktualizacja artykułu: 17 września 2023 o godz. 11:43:03


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: