Pazurem po torze. Nadzieja umiera ostatnia. Tu jednak potrzeba cudu

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Klasyk mawiał, że nadzieja umiera ostatnia. I tą nadzieją żywią się jeszcze niektórzy fani Aforti Startu Gniezno. Tymczasem otwarcie należy sobie powiedzieć, że sytuacja czerwono-czarnych jest arcytrudna i tak naprawdę już chyba tylko cud może uchronić gnieźnieńską drużynę przed degradacją.

Start nie wykorzystał kolejnej szansy na odbicie się od dna ligowej tabeli i jest na prostej drodze do spadku. Nie wygląda to optymistycznie, tym bardziej że nie wszystko zależy od czerwono-czarnych. Równie dobrze ROW Rybnik może “strzelić” na wyjeździe Landshut Devils i wszystko wyjaśnić.

Oczywiście wygrana ROW-u na niemieckim gruncie to mocno odrealniony scenariusz, Wydaje się jednak, że bonus “Rekiny” jak najbardziej są w stanie obronić. A jeśli później dołożą do tego wygraną choćby za dwa punkty z Orłem Łodź, to będzie już pozamiatane. Ewentualne trzy punkty Startu z Falubazem będą już tylko na otarcie łez fanów z Gniezna.

Optymiści wierzą, że Start pokona Falubaz. Ale czy to jest możliwe? Mocno powątpiewam. Przecież Start przez cały sezon nie może dogadać się z gnieźnieńskim torem. Gdyby zrobił to teraz, mielibyśmy sporą niespodziankę. Nie widzę racjonalnych przesłanek wskazujących na to, że czerwono-czarni zakończą sezon zwycięstwem.

Mimo wszystko to jest sport. Sport lubi pisać różne nieoczekiwane, totalnie zaskakujące scenariusze. Czy tym razem się tak wydarzy? Czas pokaże. Bez względu jednak na to, jakie rozwiązania przyniesie życie, w Starcie powinno nastąpić trzęsienie ziemi.

Tak dłużej bowiem po prostu być nie może. Nie takich emocji oczekują fani z pierwszej stolicy Polski, a przecież to już drugi rok z rzędu, gdy drużyna radzi sobie po prostu słabo. Tyle tylko, że tym razem w I lidze nie ma Unii Tarnów…


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: