Sentymentalna podróż w czasie. Jeszcze niedawno była II liga i gra w “kurniku”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Emocje po awansie MKS PR URBIS Gniezno już nieco opadły, choć pewnie nadal nieco dają o sobie znać. To przecież historyczny sukces. To niebywałe osiągnięcie bezsprzecznie skłania do tego, by nieco cofnąć się w czasie i powspominać.

Na piłkę ręczną chodzę – mniej lub bardziej regularnie – od ładnych paru lat (wtedy pewnie jeszcze wiele osób uczęszczających dziś na mecze MKS nawet nie wiedziało o istnieniu takiego klubu lub nie traktowało go poważnie). Doskonale pamiętam te czasy, kiedy pierwszy zespół MKS PR Gniezno występował na parkietach drugoligowych. Tak zachłysnąłem się wtedy tym żeńskim szczypiorniakiem, że razem z kolegą postanowiliśmy zgłosić swój akces do działania przy klubowych mediach. Ów akces został rozpatrzony pozytywnie i zaczęliśmy rozkręcać coś, czego wówczas w zasadzie prawie nie było, tj. ledwie działało.

Wchodząc w ten temat, zacząłem jeszcze bardziej żyć piłką ręczną. Pamiętam sporo pięknych chwil. W pamięci oczywiście zapadły mecze “przy Paczka”. Hala, którą – nieco złośliwie – niektórzy nazywają kurnikiem, niejednokrotnie kipiała od emocji. Wówczas jednak kibiców nie było zbyt wiele, choć czasem ten kameralny obiekt zapełniał się szczelnie. O Superlidze wtedy to chyba nawet nikt nie śnił.

Stopniowo to wszystko rosło w siłę. A w 2017 roku przyszedł piękny sukces w postaci awansu do I ligi. I zaczęły się kolejne emocje, już na wyższym poziomie rozgrywkowym. Wiele pięknych obrazków zapadło w głowie z tej przeszłości. Pamiętam choćby to, jak trzeba było zamykać halę przy P4 przed meczem w Pucharze Polski z Zagłębiem Lubin. Już dobre kilkadziesiąt minut wcześniej mieliśmy komplet. To wydawało się wówczas niebywałym osiągnięciem.

Potem przyszły komplety lub prawie komplety, ale już w tym nowym, pięknym obiekcie przy Sportowej 3. I tak to się kręciło dalej i dalej. Żarło, żarło i… nie zdechło :). Apetyt rósł w miarę jedzenia i w końcu w Brodnicy spełniły się marzenia wszystkich sympatyków piłki ręcznej z pierwszej stolicy Polski.

I tak od gry w “kurniku”, przy garstce osób, doszliśmy do PGNiG Superligi. Klub wszedł na krajowe salony! Teraz apetyt pewnie nadal będzie rósł, więc pozostaje trzymać kciuki za to, by stopniowo był rozwijany – z takim efektem, jak do tej pory. Śmiem twierdzić, że jeżeli MKS nadal będzie się tak rozwijał, to za jakiś czas może stać się klubem numer 1 w pierwszej stolicy Polski. Biorę pod uwagę również to, że Start – niestety – obecnie bardziej idzie w dół niż górę. Smutne, ale prawdziwe.

PS. Drużynę roku już znamy. Zawodniczkę chyba też. Daria Konieczna broniła świetnie i moim zdaniem powinna znaleźć się na podium gali Orzeł Gnieźnieńskiego Sportu 2022, jednak na pierwszym miejscu widzę naszą “armatę” Magdalenę Nurską. Trenerzy, którzy wywalczyli też mistrzostwo Polski z juniorkami młodszymi, oczywiście jak najbardziej również zasłużyli na miano trenerów roku, podobnie jak i działacze. Czy MKS zdominuje galę? Czas pokaże. Może ktoś zdoła uszczknąć dla siebie którąś z wyżej wymienionych nagród. Uważam jednak, że poprzeczka zawieszona jest ekstremalnie wysoko.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: