Menedżer Startu komentuje porażkę w Gdańsku

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Aforti Start Gniezno znów pokonany. W niedzielę czerwono-czarni przegrali w Gdańsku 37:52. Głos po tym spotkaniu zabrał menedżer drużyny z pierwszej stolicy Polski Rafael Wojciechowski.

Czy po tym meczu jest w zespole duży niedosyt? – Oczywiście, że tak. Taki jest sport. Niestety, musieliśmy uznać wyższość przeciwnika, mimo że walczyliśmy do końca o ten bonus. Nie udało się – powiedział.

ZOBACZ TAKŻE:   Miejskie dotacje podzielone. 150 tys. zł dla Mieszka Gniezno!

W niedzielę gdański tor był dość nierówny. Czy w związku z tym przedstawiciele Startu zgłaszali jakieś uwagi?

Oczywiście, że tak. Chyba było widać, że równania były po szóstym i ósmym biegu. Zgłaszaliśmy zastrzeżenia. Wiemy, że obie drużyny miały problemy z tym torem. Nie tłumaczymy się nawierzchnią, ale uważam, że powinno być jak najmniej zawodów na takich torach, bo jest to niebezpieczne, gdy jedzie się w czwórkę na takim owalu. Mniej doświadczeni zawodnicy mogą nabawić się kontuzji. Tak właśnie się dzisiaj skończyło – Marcel Studziński trafił do szpitala – kontynuował opiekun czerwono-czarnych.

ZOBACZ TAKŻE:   Zawodnik Startu wicemistrzem kraju!

Okazuje się, że zawodnicy Startu błędnie odczytali tor. – Na obchodzie toru uznaliśmy, że nawierzchnia jest dosyć twarda. Później dostał wody i zaczęły się robić dziury. Większość zawodników miała motocykle ustawione na tak twardy tor, a jednak te dziury wymagały troszeczkę więcej mocy. Dlatego też z początku Gdańsk nam odjechał. Później, po korektach – w drugiej części – mecz był dość wyrównany. Musielibyśmy zacząć od dziewiątego biegu i wówczas wtedy byśmy mieli remisowy wynik – podsumował Rafael Wojciechowski.

ZOBACZ TAKŻE:   Zupełnie nowa twarz w Grinbud KS-ie Gniezno!

CZYTAJ TAKŻE:


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: