“Przekłamanie faktów”. Zawodnik odpowiada na słowa prezesa Mieszka

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Przed kilkoma dniami prezes Mieszka Gniezno Marek Lisiecki mówił nam, że nie zapłaci 1000 złotych za transfer Mateusza Krigera. Wyjawiał również, że 28-latek chce grać w Gnieźnie i przez najbliższe miesiące będzie szlifować formę przy Strumykowej (więcej tutaj >>>). Najnowsze informacje w tej sprawie są zgoła odmienne!

ZOBACZ TAKŻE:   Skatepark przy ul. Czeremchowej już otwarty. Zobacz, jak wygląda

– Zostaję w Kłecku – informuje Mateusz Kriger w rozmowie z portalem sportzpazurem.pl. – Kluby nie dogadały się co do transferu, więc zostaję w Kłecku – podkreśla.

Odniósł się również bezpośrednio do słów prezesa Mieszka Gniezno. – To, co powiedział prezes, to przekłamanie faktów – tłumaczy Kriger. – Nie jestem zawodnikiem, który wraca po kontuzji, tylko graczem, który wraz z klubem w ciągu bodajże pięciu lat cztery razy awansował do wyższej ligi – zaznacza.

ZOBACZ TAKŻE:   Mikołaj Czapla zaskoczył! Sprawdź wyniki DMPJ w Gnieźnie

– Nie umówiłem się z klubem, że żeby grać, muszę zgubić wagę – mówi Mateusz Kriger.

ZOBACZ TAKŻE:   Po prostu koszmar. Timo Lahti ostatni w Bydgoszczy!

W trakcie krótkiej rozmowy ze sportzpazurem.pl odniósł się również do współpracy z Lechitą Kłecko.

Lechita Kłecko jest klubem, który mnie docenia i w którym jestem szanowany – przyznaje 28-letni piłkarz.

KONIECZNIE PRZECZYTAJ:


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: