Szymon Karolczyk: Byłem zły, że w ogóle nie pokazałem swoich umiejętności i że tak się zblokowałem [WYWIAD]

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Umiejętności są, przygotowania były, ale podczas walki nie pokazał, na co go stać. Szymon Karolczyk ma za sobą porażkę w starciu z Adrianem Kępą. Podczas tego pojedynku zawiodła głowa, o czym zawodnik MMA Witkowo i Ankos MMA mówił w magazynie pitgang.pl #SGLive.

Mateusz Domański, sportzpazurem.pl: Czy w dzień walki pojawiła się taka dodatkowa presja?

Szymon Karolczyk: Aż takiej presji w sam dzień walki nie odczuwałem. Tak naprawdę nie mogłem doczekać się tego pojedynku. Na ważeniu też nie odczuwałem żadnej presji, ale dopiero ją poczułem, kiedy wszedłem do klatki. Przeciwnik wywarł na mnie taką presję, że cały czas szedł do przodu. Wtedy to odczułem. Trochę się zablokowałem w tej walce. Nie wykorzystałem wszystkich swoich umiejętności przez tę presję. Wiem, że mam już to za sobą i już na kolejnych walkach podobna sytuacja się nie powtórzy. Wiem, jak sobie z tym poradzić. Wiem również, że jeżeli zawalczyłbym tak, jak na treningach, to na pewno bym wygrał.

Wszyscy wierzymy w to, że stać ciebie na dużo, dużo więcej. Mówisz o zblokowaniu, ale czy ta blokada w ogóle nie schodziła? Czekałem na jakiś zdecydowany atak z twojej strony i ostatecznie go zabrakło. Czy narożnik nie proponował bardziej ofensywnego podejścia?

ZOBACZ TAKŻE:   GST wystąpił na mistrzostwach Polski. Kolejny sukces doświadczonej zawodniczki!

Pierwsza runda była w miarę wyrównana. Nawet nie wiem, czy nie mogła iść na moją korzyść. W drugiej rundzie wywierał presję i za dużo się cofałem. Jednym ciosem trafił mnie dość mocno. W ten sposób zaznaczył rundę dla siebie. W trzeciej rundzie jakby się wyłączyłem. Nie pamiętam, co mi podpowiadał narożnik. Tak naprawdę nie słyszałem nic. Nie wiem, czy wpłynęła na to zmiana narożnika… Gdyby był ze mną mój trener Łukasz Bosacki, to wiem, że na pewno słyszałbym wszystkie podpowiedzi. Z Łukaszem jesteśmy razem już dość długo, a tym razem go nie było. Myślę, że jak następnym razem będzie ze mną, to będzie zdecydowanie lepiej.

Można wyciągnąć z tej porażki jakieś pozytywy?

Dużo pozytywów. Na duży plus to na pewno radzenie sobie z dużą presją ze strony przeciwnika. Wiem, że w kolejnej walce to mi nie będzie przeszkadzać i poradzę sobie z tym bez problemu. Za dużo się też cofałem. To ja muszę wywierać presję. Wiem, że umiejętności bokserskie mam dobre, ale tego nie wykorzystałem. Wystarczy, że będę szedł do przodu. W tej walce brakowało presji z mojej strony. To cenne doświadczenie. Telewizja też zrobiła swoje…

ZOBACZ TAKŻE:   Ostatnie miejsce czeskiego Startu

Jak czułeś się bezpośrednio po tej walce?

Byłem zły, że w ogóle nie pokazałem swoich umiejętności i że tak się zblokowałem. Po tej walce strasznie źle się czułem. Chyba z godzinę leżałem na macie. Ciężko mi się oddychało. Miałem ochotę iść zwymiotować. Nie wiem, czy to przez zmęczenie czy jak… Przytkało mnie też podczas walki. Może troszkę za dużo zjadłem. Czułem się troszkę przepełniony.

Ten pojedynek to dla ciebie taki kubeł zimnej wody czy też zimny prysznic?

Jak dla mnie w sumie taki zimny prysznic. Teraz będę wiedział, jak się zachowywać. Na pewno będzie lepiej. Bez żadnej presji! Wejdę na luzie i pokażę, co potrafię, a nie, że się będę blokować. Wejdę i będę walczyć tak, jak na treningu.

Przed galą byłeś bardzo pewny siebie. Czy może to okazało się zgubne?

Nie, chyba nie. Bardziej ta presja na mnie zadziałała. Każdy w sumie musi być pewny siebie oraz pewny wygranej i każdy będzie do tego dążył.

ZOBACZ TAKŻE:   Mateusz Jabłoński 11. w Rawiczu. Szwecja: Peter Ljung poza zasięgiem rywali!

Jak wygląda twoja dzienna rutyna po tej gali?

Teraz to w sumie odpoczywam i ewentualnie prowadzę treningi indywidualne. Od soboty na tydzień jadę w góry i odpocznę z dziewczyną. Troszkę się zresetuję. Potem wracam i od razu na matę… Zacznę się przygotowywać do kolejnej walki zawodowej, na której mam zamiar się odbić. Na tej walce chcę pokazać moje najlepsze umiejętności. Ta walka w sumie już niedługo – za 2-3 miesiące. Czasu na przygotowania będzie wręcz idealnie dużo.

Ta walka jest już klepnięta i znasz rywala?

Jeszcze nie znam. Myślę, że może w ciągu najbliższego miesiąca będę wiedział więcej. Możliwe, że to będzie ta sama organizacja. Tak mi się wydaje. Na pewno to będzie kolejna gala z moim udziałem.

Będzie rewanż z Adrianem Kępą?

Już mojemu menedżerowi Przemkowi Kosińskiemu mówiłem, że chcę zrobić dwie walki zawodowe, wygrać je i potem poprosić organizatorów o rewanż z Adrianem Kępą. Wiem, że na pewno pokażę się z dobrej strony i tym razem ten pojedynek wygram.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: