Ma na koncie wiele medali. Tyle dostała od Miasta Gniezna

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Medalistka mistrzostw świata i Europy Aleksandra Politowicz udzieliła niezwykle szczerego wywiadu portalowi moje-gniezno.pl. W trakcie tej rozmowy zrelacjonowała, jak jest traktowana przez Miasto Gniezno. Wyraźnie dała również do zrozumienia, że nie chce, by jej sukcesy były kojarzone z samorządem miejskim!

Gnieźnieńska zawodniczka ujawniła, że przez 20 lat kariery w karate i 12 lat w kadrze narodowej otrzymała od Miasta Gniezna jedynie… voucher o wartości 500 złotych do wykorzystania w dowolnym sklepie sportowym. Taką nagrodę dostała po mistrzostwach Europy 2021. Wcześniej miała natomiast stypendium (do 18. roku życia). Od kiedy stała się pełnoletnia – jak przekazała w rozmowie z moje-gniezno.pl – przestało pojawiać się jakiekolwiek wsparcie od samorządu.

I wiesz co – tutaj nie chodzi o pieniądze. Ja nigdy nie negocjuję kontraktów, robi to za mnie ktoś inny, bo ja się do tego nie nadaję. Wiem, że za karate nie idą pieniądze. Dlatego skończyłam studia, jestem magistrem budownictwa i pracuję w zawodzie na pełen etat. Poza tym w sporcie nie o to chodzi, a przynajmniej nie powinno o to chodzić. Ci wszyscy sponsorzy, oni po prostu są. Po zawodach dostaję telefony i SMS-y z gratulacjami, jadę zawsze na kawę. Z Miasta Gniezna nikt nigdy nie zadzwonił, nikt nigdy nie przysłał e-maila. Skoro ja dla nich nie istnieję, nie chcę być kojarzona z samorządem – powiedziała Politowicz.

Następnie podkreśliła, że mamy świetnych karateków z ogromnymi aspiracjami i możliwościami. Co istotne, w Gnieźnie trenują pod okiem trenera kadry narodowej Andrzeja Zarzecznego.

Mało kto ma taką możliwość. Wiele osób z Gniezna może występować na światowych matach z orłem na piersi. Szkoda, że nie jest to doceniane lokalnie. Miasto Gniezno nigdy nie było dla mnie wsparciem. Można wręcz powiedzieć, że ten samorząd źle wpływa na moje poczucie psychiczne, bo jakiś czas temu padło pytanie, dlaczego nie mam loga czy herbu miasta na kimonie. Nie do końca wiedziałam, co odpowiedzieć. Zrobiło mi się przykro – ujawniła.

Pewnego dnia odebrała telefon z Miasta Gniezna z pewną prośbą. – Kiedy była potrzeba nagrania w trakcie pandemii krótkiego filmiku, żeby nie wychodzić z domu, to zadzwonili do mnie z miasta, czy mogłabym zrobić taki filmik. Oczywiście nie odmówiłam, więc jak coś miało być zrobione dla miasta, to znali mój numer telefonu. Szkoda, że tylko wtedy – podsumowała gorzko.

Przytoczyliśmy jedynie fragmenty długiego i jakże istotnego wywiadu. Całość można przeczytać tutaj >>>.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: