Rywale znów nie mogli go zatrzymać. “Szedłem po swoje z czystą głową”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Kacper Garczyński ma za sobą kolejne udane zawody. Podczas mistrzostw Polski w brazylijskim jiu-jitsu wywalczył aż dwa złote medale i ponownie był wyróżniającym się przedstawicielem Walki Gniezno. Co było kluczem do sukcesu i czy pomogła “własna ziemia”? Postanowiliśmy to zweryfikować.

Garczyński nie ma wątpliwości w sprawie tego, co pozwoliło mu na osiągnięcie kolejnych sukcesów. – Kluczem jest dawanie z siebie na treningach 100% i pochłanianie wiedzy, którą przekazują mi trenerzy i koledzy z maty. Oni poświęcają swój czas, za co bardzo im dziękuję. Ważnym elementem jest branie udziału w innych zawodach, gdzie zdobywam doświadczenie i staram się analizować moje mniejsze i większe błędy – mówi nam utalentowany zawodnik Walki Gniezno.

Nie ukrywa radości z możliwości zaprezentowania się w hali im. Mieczysława Łopatki. – Bardzo się cieszę, że mogłem wystąpić w Gnieźnie. Znajomi, koledzy i koleżanki z klubu oraz rodzina przyszli na moje walki i dodali mi „skrzydeł”. Fajnie było słyszeć ich doping. Chciałbym im podziękować, że mnie wspierali i byli ze mną w tym dniu. To było dla mnie bardzo ważne – podkreśla Kacper.

A czy towarzyszyła mu trema? – Był mały stres, ale starałem się o tym nie myśleć i „nie nakręcać” negatywnie. Szedłem po swoje z czystą głową. Wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany i nie mogę popełnić błędów – dodaje.

Co okazało się największym wyzwaniem? – Ciężkie było to, że muszę pilnować wagi przed zawodami. Musiałem mieć idealnie 70 kg w GI (kimonie), a moja waga się cały czas wahała. Pilnowałem się z jedzeniem i nie mogłem pozwolić sobie na podjadanie niezdrowych posiłków – wyjaśnia.

Najtrudniejsze podczas zawodów były moje walki, bo zawodnicy, z którymi się mierzyłem, byli doświadczeni i tak jak ja przyjechali do Gniezna po złoto. Jeszcze raz bardzo chcę podziękować za przekazaną wiedzę trenerowi Przemysławowi Gnatowi, Pawłowi Koniecznemu, Michałowi Pawlikowskiemu i Damianowi Górskiemu. Dziękuję Igorowi Grzeszczakowi i Maksymilianowi Kuszakowi oraz wszystkim koleżankom i kolegom z klubu za treningi i świetną atmosferę na macie. Moim rodzicom i bratu za wsparcie. Wszystkim znajomym dziękuję, że jesteście i pozytywnie mnie dopingujecie.
Gratuluję wszystkim medalistom i tym, którzy podjęli walkę na zawodach
– kończy dwukrotny mistrz Polski.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: