Lindbaeck nie gryzł się w język. “Potraktowany jak gówno”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Antonio Lindbaeck udzielił wywiadu portalowi pobandzie.com.pl. W trakcie rozmowy Szwed odniósł się między innymi do rozstania z teamem PHB, na którego czele stał ojciec Philipa Hellstroema-Baengsa.

Cieszę się, że mam prawo zabrania głosu w tej sprawie. To, że nie wywiązywałem się ze swoich zobowiąza, nie jest prawdą. Zostałem zatrudniony jako zawodnik i ze swoich powinności się wywiązywałem. W połowie sezonu nagle się okazało, że mam wykonywać jeszcze inne zadania, o których uprzednio nikt mnie nie poinformował. Kilkukrotnie, bezskutecznie prosiłem o spotkania w tej sprawie. Kiedy z kolei mój opiekun finansowy wystąpił o wynagrodzenie z racji moich startów, team PHB postanowił mnie zwolnić. Czułem więc, że należy to zakończyć. Zamysł był fajny, początkowe wizje fajne, ale skończyło się, jak się skończyło. Dokończenie sezonu zostało nagle pod każdym względem na mojej głowie i dziękuje tym wszystkim, którzy mi pomagają. Zostałem finalnie bez należnego wynagrodzenia, oczerniony i potraktowany jak gówno. Kolejne doświadczenie. Kwestię motocykli czy busa nawet nie komentuję. Tych, którzy rozsiewają plotki o tym, że nie mam nic, poproszę tylko o niesianie fermentu. Do sezonu 2023 będę przygotowany doskonale. Zarówno mentalnie, jak i sprzętowo. Tyle w temacie rozstania z PHB – zaznaczył Lindbaeck.

W trakcie rozmowy doświadczony żużlowiec odniósł się również do plotek, że w przyszłym roku będzie jeździć w Orle Łódź. Zaznaczył, że jeszcze nikomu ręki nie podał i nie dokonał ostatecznego wyboru. Nasze ustalenia jednak wyraźnie wskazują na to, że temat Lindbaecka w Łodzi jak najbardziej jest. Czy wyląduje właśnie tam? Tego na razie nie wiemy. Było też zainteresowanie m.in. z Rzeszowa.

Cały wywiad z Lindbaeckiem przeczytasz TUTAJ >>>.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: