Skandal przełomem dla Startu? “Czasami musi coś pęknąć”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Mnóstwo negatywnych emocji wytworzyło się wokół Aforti Startu Gniezno. Wszystko przez kolejne problemy torowe. Były one tak poważne, że sędzia przerwał czwartkową rundę DMPJ. Po tym zdarzeniu przy W25 zakasano rękawy i przystąpiono do intensywnej pracy.

Działania torowe śledził Oskar Fajfer. Jego słowa przed niedzielnym meczem mogą napawać optymizmem.

– Chciałoby się powiedzieć, że w niedzielę będę już mógł pomóc drużynie, walcząc na torze. Niestety, ale będę musiał pomóc jeszcze z parku maszyn. No niestety, obojczyk nie pozwala jeszcze na to, by wyjechać na tor. Mam jednak nadzieję, że przydam się w innej roli, w parku maszyn. Dzisiaj (piątek – dop. red.) mogliśmy razem z bratem pomóc coś tutaj chłopakom poustawiać motocykle, jak i również przygotować tor, wokół którego ostatnio było wiele kontrowersji. Dzisiaj wygląda to obiecująco i bardzo fajnie. Aż szkoda, że nie mogę się na nim kopsnąć, bo naprawdę wygląda super. Jest duży optymizm, tym bardziej że widać, że u niektórych zawodników również coś drgnęło pozytywnego, tak że miejmy nadzieję, że to, co dzisiaj znaleźli chłopacy, przełoży się na wynik w niedzielę – powiedział Fajfer w rozmowie ze StartTV.

Kapitan czerwono-czarnych wcale nie dziwi się tym, którzy piszą negatywne komentarze.

– Jak mam być szczery, to nie dziwię się, że są te negatywne emocje, tyle komentarzy i wylewa się to wszystko. Mnie też szlag zalewa, jak widzę niektóre rzeczy. Czasami musi coś pęknąć, aby zaczęło się coś nowego wdrażać i żeby wszyscy przejrzeli na oczy. Widać, że fajnie wszyscy się zmotywowaliśmy, jako drużyna i ludzie, którzy zostali do pomocy, więc cieszę się, że doszliśmy do ładu, mam nadzieję, już na dobre z tym torem, jak i z zawodnikami, a wszystko zazębi się i w niedzielę wygramy ten ważny mecz – podkreślił lider Startu. Kiedy Oskar wróci na tor? O tym przeczytasz tutaj.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: