Roman Solarek: Szkoda tylko dziewczyn

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Było pięknie, a mogło być jeszcze piękniej. Do awansu naszej młodej drużyny MKS PR Gniezno do 1/4 finału mistrzostw Polski juniorek zabrakło odrobinę. Zabrakło tylko jednej bramki! Dzień po dramatycznym meczu z Pogonią Zabrze rozmawialiśmy z trenerem Romanem Solarkiem. Co prawda nie jest on głównym odpowiedzialnym za ten zespół, ale w krótkiej rozmowie na chłodno sobie wszystko przeanalizowaliśmy.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

Najmniejszym wątpliwościom nie ulega to, że młode szczypiornistki MKS-u w 1/8 mistrzostw Polski juniorek włożyły mnóstwo sił i mnóstwo serca. Na parkiecie zostawiły sporo zdrowia, ale to nie wystarczyło, by przedostać się dalej. Czego zabrakło do pełni szczęścia?

Na pewno zabrakło skuteczności. Zatrzymała nas bramkarka. Mogliśmy paręnaście takich stuprocentowych sytuacji, no ale bramkarka ekipy z Zabrza jest kadrowiczką i naprawdę było widać, że w bramce zrobiła różnicę. My jakiejś wielkiej liczby błędów nie popełnialiśmy, w obronie też wyglądało to fajnie. Dziewczyny zostawiły serducho na boisku, ale zabrakło tej kropeczki nad “i”, czyli tej skuteczności. Na końcu chyba zabrakło też troszkę zimnej głowy. Przy tych trybunach, tym gwarze i dopingu, nie dziwię się, że emocje wygrały. Emocji było dużo przez cały mecz, zwłaszcza w drugiej połowie. Wówczas trybuny już zupełnie odjechały – podkreślił Roman Solarek.

Niedzielny mecz przyniósł naszej drużynie nowe doświadczenia. – One są jeszcze młode i takie mecze są dla nich ogromnym doświadczeniem. Grając przy takich trybunach, przy takim wsparciu, pokazały pazur. Podczas tego meczu tak naprawdę trybuny je niosły. W tej naszej starej hali całkowicie inaczej wygląda ten doping niż na nowej, przy takiej liczbie widzów. Dziewczyny naprawdę wypracowywały sobie sytuacje, ale niestety bramkarka zespołu z Zabrza spisywała się tego dnia rewelacyjnie – zaznaczył szkoleniowiec.

Siłą rzeczy musieliśmy zapytać o sędziów. – Na temat pracy sędziów nie chciałbym się za bardzo wypowiadać. Sędziowanie nie było do końca takie, jak można było się spodziewać na tym szczeblu rozgrywek, tym bardziej po sędziach, którzy na co dzień sędziują pierwszą ligę Superligę. Myślę, że mogli się bardziej postarać – kontynuował trener Solarek.

Czy w obliczu wielkich kontrowersji wywołanych przez decyzje sędziowskie MKS mógłby złożyć jakieś zażalenie? Jak najbardziej tak, ale… – Tylko czy to ma najmniejszy sens? Szkoda prądu i wracania do tego. Lepiej się zająć sobą i iść do przodu. Szkoda tylko dziewczyn. Człowiek pracuje, haruje o iluś tam lat, Robert zrobił naprawdę kawał roboty od samej IV klasy. Walczą z 2-3 lata starszymi od siebie jak równy z równym – spostrzegł Solarek.

Tak naprawdę zabrakło nam jednej jedynej bramki. To najbardziej boli, że właśnie przez te kontrowersje sędziowskie, choć nie tylko, bo gdyby nasza skuteczność była ździebko lepsza, to na pewno cieszylibyśmy się z awansu, bo z pewnością zdobylibyśmy tę bramkę więcej. Stało się inaczej. Za sprawą tego, że zabrakło jednego trafienia, te kontrowersje i decyzje sędziowskie z tyłu głowy nadal gdzieś są – podsumował trener MKS-u.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 31 stycznia 2022 o godz. 19:44:20


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: