Najpierw kompromitacja, a później drugie oblicze. Co za występ Kruczyńskiego!

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Siadając przed monitorem komputera o godz. 18:00, wyczekiwałem dobrego i zaciętego widowiska w ramach meczu Futsal Szczecin – KS Gniezno. Miałem ku temu powody – przecież spotkały się drużyny sąsiadujące w tabeli. Niestety, początkowo rzeczywistość przyniosła totalnie brutalne rozczarowanie….

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

Śledząc ten mecz, momentami aż brakowało mi słów. W pierwszej połowie chwilami wręcz nie potrafiłem uwierzyć w to, co widzę. Zaczęło się od stracenia trzech goli w około minutę (!). Później padały kolejne. Czwarty, piąty, szósty, siódmy i… ósmy. Tak, KS schodził na przerwę z wynikiem 0:8.

Blamaż? Nokaut? To chyba za małe słowa. To była wręcz kompromitacja. Może bym zrozumiał, gdyby tak mocno drużynę KS-u punktował np. lider z Łodzi – niepokonany Widzew. Ale to przecież DZIESIĄTA drużyna ligi! Z kim KS chce wygrywać, z kim chce walczyć o punkty, jeśli nie z takimi ekipami?

Byłem bardzo ciekawy, co wydarzy się w szatni w przerwę. A bardziej ciekawiłem się, jak wpłynie to na przebieg drugiej połowy. Pierwszą trzeba było wymazać sobie z pamięci. Bo osiem potężnych ciosów i nieliczne próby odpowiadania nie były zwiastunem niczego dobrego.

Po przerwie KS ruszył do ofensywy. Były strzały, były próby, ale na niewiele się to zdawało. W końcu sposób na wprowadzenie piłki do siatki znalazł Mikołaj Bereźnicki. Później trafił natomiast Marcin Marcinkowski, debiutanckiego gola dla KS-u zdobył ponadto Filip Kruczyński. Zrobiło się 8:3, zaczęło wyglądać to zdecydowanie lepiej. No i co, nagle okazało się, że jednak można, że ten Futsal Szczecin wcale nie jest tak mocny. Dlaczego zatem w pierwszej partii było aż tak koszmarnie?!

Kolejne fragmenty spotkania przyniosły kolejnego gola. Znów trafił Filip Kruczyński! Szczecinianie zaczęli gubić się na tyle mocno, że aż trener gospodarzy poprosił o czas. W 32. minucie mieliśmy 8:4 i czekaliśmy na kolejne gole. Długo nie musieliśmy na nie oczekiwać, bo Kruczyński po raz trzeci dopiął swego, niwelując ponownie straty!

W końcu zaczęło się ciekawie. W końcu nastąpiła prawdziwa walka! Tym razem to fani Futsalu Szczecin przecierali oczy, nie wierząc, że KS przeszedł taką metamorfozę. W końcówce gnieźnianie jeszcze wycofywali bramkarza, próbując poszukać kolejnego trafienia, jednak to się nie udało. Skończyło się zwycięstwem Futsalu 8:5. KS, mimo wygrania drugiej połowy 5:0, bez wątpienia ma o czym myśleć. Takie wpadki, jak w premierowej partii, po prostu nie mogą się zdarzać!

GOLE DLA KS-u:
3 – Filip Kruczyński
1 – Mikołaj Bereźnicki, Marcin Marcinkowski.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 30 stycznia 2022 o godz. 19:54:15


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: