“Najlepsza zawodniczka w historii Gniezna”. Pierwszy trener Lili Banaszak zabrał głos

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Czwartek, godzina 20:00 – tego dnia reprezentacja Polski kobiet zagra w hali im. Mieczysława Łopatki z Albankami. W wąskiej kadrze naszego kraju na to spotkanie znalazła się Liliana Banszak. Gnieźnianka, którą przed laty wypatrzył Marek Szczepanowski. Uznaliśmy, że to idealna okazja, by porozmawiać o Lili z jej pierwszym trenerem.

Jak to w ogóle się stało, że Lila Banaszak trafiła do koszykówki? – Mieliśmy jeszcze starszą drużynę. Była tam zawodniczka, której mama kolegowała się z mamą Lili Banaszak. Kiedyś wypatrzyłem tę Dominikę, jak szła za rękę – wówczas chyba z dziewięciolatką. Zapytałem się, co to za dziecko – relacjonuje szkoleniowiec.

Wszystko wytłumaczyło i wówczas padło pytanie: “dlaczego nie gra w kosza”. Marek Szczepanowski zwrócił uwagę na to, że jest wysoka i młoda… – I w końcu przyprowadziła ją na trening. Na początku nie przejawiała jakiegoś wielkiego zapału. To nie było tak, że wszystko zadziało się od razu. Szybko biegała, wysoko skakała, była wyższa od rówieśniczek… – wspomina nasz rozmówca.

– Jak już zaczęła trenować, to może na początku coś tam opuściła, ale później już była zawsze. Zawsze mocno trenowała i później zaczęły przychodzić wyniki. Zdobywała dużo punktów, zaliczała sporo zbiórek i zaczęło się takie szaleństwo wokół niej. Różne kluby się po nią zgłaszały. Udało nam się jednak ją utrzymać aż do kadetek – zaznaczył Szczepanowski.

ZOBACZ TAKŻE:   W piątek prezentacja Startu. Jacy zawodnicy się pojawią?

Kiedy była młodziczką, grała z TS Basket Gniezno w finałach mistrzostw Polski. To była pierwsza taka sytuacja w historii Gniezna. Na tym turnieju gnieźnianki zajęły czwarte miejsce, pechowo przegrywając mecz o brązowe medale. Lila oczywiście była silnym punktem zespołu.

Później, już w kadetkach, gnieźnianki znów zagrały w finale. Odbył się on w Gnieźnie (2016 rok). – Lila była już wtedy uczennicą Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach, gdzie trafiają najlepsze zawodniczki, na ogół wyłącznie reprezentantki Polski. Jeszcze wtedy mieliśmy Olę Piasecką, również reprezentantkę Polski. Były więc dwie mocne dziewczyny – przypomina Szczepanowski.

Lila swego czasu pojechała z naszą kadrą na mistrzostwa Europy juniorek w Rumunii. Z zespołem zdobyła złoty medal! – Zwiedziła pół świata – spostrzega pierwszy trener utalentowanej koszykarki.

– Trzyma z nami kontakt, taki sympatyczny kontakt… Przyjechała nawet na nasz międzynarodowy turniej. Była z nami od świtu do zmroku i kibicowała naszym dziewczynom, nawet one to wygrały pierwszy raz w historii – dodaje Marek Szczepanowski.

ZOBACZ TAKŻE:   Udany start zawodników klubu GTT Diament Budex Gniezno

Z pełnym przekonaniem mówi, że Lila Banaszak to nie tylko dobra koszykarka, ale i wspaniały człowiek. Swoim stylem bycia wytwarza wokół siebie pozytywną aurę. – Każdy ze środowiska koszykarskiego wie, że to dziewczyna z Gniezna – zapewnia Szczepanowski.

Pierwsze kroki, pierwsze mecze…

Czy kiedy Lila stawiała pierwsze kroki i grała pierwsze mecze, to jej trener miał przeczucie, że zajdzie tak daleko, jak zaszła? – No może nie, że aż zagra w reprezentacji seniorek i że doczekam momentu, kiedy w biało-czerwonych barwach zagra w Gnieźnie, ale wiedziałem, że na pewno zajdzie wysoko – podkreśla nasz rozmówca.

– Ma niesamowity timing, czyli takie wyczucie, kiedy trzeba skoczyć do piłki, żeby ją zdobyć. Ona być może teraz nie ma takich świetnych statystyk, na które patrzy kibic. Punkty co prawda są pewnym wyznacznikiem, ale Lilę cenią przede wszystkim za to, że jest chyba najlepszą w Polsce zawodniczką broniącą. Potrafi wybronić takie rzeczy… Jest ambitna i jest to podparte umiejętnościami – zauważa trener.

ZOBACZ TAKŻE:   Ogromne kontrowersje. Błędy sędziów wpłynęły na wynik meczu KS Gniezno?!

Już w czwartek Lila ma przyjechać do Gniezna z reprezentacją Polski. Marek Szczepanowski nie ukrywa, że będzie to dla niego w stu procentach szczególny moment.

– Naprawdę to najlepsza zawodniczka w historii Gniezna. Zawsze życzę każdemu trenerowi, by miał choćby jedną taką perełkę. Ja miałem to szczęście, że miałem dwie, bo jeszcze Ola Piasecka, która nadal gra w ekstraklaie – spostrzega.

Dla Lili to na pewno również będzie coś wyjątkowego. Jaką radę ma dla niej Szczepanowski?

– Jest poważnym grajkiem. Ona sobie poradzi z tą presją i wszystkim innym. Na pewno będzie bardzo chciała. Ale jeszcze trener musi ją wpuścić na boisko, bo to jeszcze nie jest na sto procent pewne. Wszyscy jednak w to wierzymy – podsumował pierwszy trener Lili.

My jesteśmy jednak pełni optymizmu i mamy nadzieję, że w czwartek, podczas meczu z Albanią, zobaczymy gnieźniankę na jej macierzystej ziemi. Lila, trzymamy za Ciebie kciuki!


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: