Przemysław Urbaniak ujawnił, co powtarza swoim podopiecznym [WYWIAD]

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Mieszko Gniezno jest obecnie czwartym zespołem w tabeli IV ligi. W sobotę była szansa na dołożenie do dorobku kolejnego zwycięstwa, ale ostatecznie spotkanie z Obrą Kościan zakończyło się remisem 1:1. Trener gnieźnian Przemysław Urbaniak nie kryje niedosytu.

Za wami remis z Obrą Kościan. Jest niedosyt po tym spotkaniu?

Na pewno jest niedosyt. Ten mecz bez dwóch zdań chcieliśmy wygrać. Nadal jesteśmy niepokonani na swoim stadionie, ale niedosyt na pewno pozostaje. Sytuacje, które tworzyła nasza drużyna, były bardzo dogodne. Zdobyliśmy punkt. Na pewno jednak nie możemy być zadowoleni i jest w nas piłkarska złość. Czeka nas analiza tego pojedynku i przygotowujemy się do kolejnego trudnego wyjazdowego meczu w Gołuchowie.

ZOBACZ TAKŻE:   GALERIA: MKS PR II Gniezno - Zagłębie II Lubin

Obecnie wasze miejsce w tabeli jest całkiem niezłe, macie niewielką stratę do pierwszej lokaty. To chyba też napawa optymizmem.

Nie popadamy w jakiś hurraoptymizm. Jesteśmy na czwartym miejscu, z czteropunktową stratą do lidera. W szatni powtarzam chłopakom, że patrzymy w górę tabeli. Mamy już dosyć sytuacji, jakich doświadczyliśmy w III lidze. Chciałbym z tą drużyną zwyciężać i takie rzeczy się dzieją. Tylko się z tego cieszyć. Patrzymy w górę tabeli i przygotowujemy się bez większych zmian do każdego meczu. Robimy swoje. Oby ten sezon był dla nas bardziej udany. Na tę chwilę myślę, że tak jest, ale na pewno widzimy pewne mankamenty, nad którymi pracujemy.

ZOBACZ TAKŻE:   Udany start zawodników klubu GTT Diament Budex Gniezno

A jak wyglądają kwestie zdrowotne?

Cieszę się, że po ostatnim, bardzo trudnym pojedynku z Obrą Kościan, nikt mi nie ubył. Mieliśmy trochę problemów zdrowotnych. Nie mogłem korzystać z usług Michała Móla, ale już w poniedziałek wrócił do zajęć. We wtorek wrócił Dawid Piskuła, więc nasza siła będzie jeszcze większa. Jesteśmy po 12 kolejkach, a zatem na pewno są jakieś sprawy związane ze zbiciami itp. Raczej trwamy w zdrowiu. Niestety, wypadł nam Miłosz Wachoń, który wcześniej zaliczył bramkę i trochę minut. Taki jest jednak sport, taka jest piłka – bardzo brutalna. Mam nadzieję, że co nas nie zabije, to nas wzmocni i ten młody piłkarz szybko – oczywiście w miarę możliwości i czasu – dołączy do nas i będzie jeszcze mocniejszy.

ZOBACZ TAKŻE:   Gnieźnianie nie pojadą na mistrzostwa Europy

Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: