“Było mi przykro, że nas pogrąża”

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Wielu kibiców z niecierpliwością czekało na to, aż Adrian Gała ponownie zawita na W25. Do tego powrotu doszło w niedzielę i był to bez wątpienia powrót przez duże “P”. Był niemal perfekcyjny. Niemal, bo nie wyszedł mu jeden bieg.

Śmiało można stwierdzić, że Gała był w niedzielę katem gnieźnieńskiego Startu. Szalał na gnieźnieńskim torze jak mało kto.

ZOBACZ TAKŻE:   Przyjaciel Artura Walczaka przekazał dramatyczne informacje

Adriana cały czas bardzo lubię. To się nie zmieni. Na pewno zawsze będę mu kibicował, by uzyskiwał jak najwięcej punktów. Tym razem było mi przykro, że nas pogrąża i przywozi zwycięstwo dla Bydgoszczy. Taki jest jednak sport i trzeba to zrozumieć. Po czterech dobrych latach przyszedł rok słabszy. Nie ukrywajmy, mamy słabszą drużynę. Powoli można brać się za podsumowanie. Nie poddajemy się jednak i zrobimy wszystko, by pojechać jak najlepiej dla naszych kibiców. Zawodnicy muszą mądrze jechać i obserwować ścieżki. Mieli informacje, które ścieżki są najszybsze i nie do końca wszyscy się do tego dostosowali – mówił nam Rafael Wojciechowski, menedżer Startu.

ZOBACZ TAKŻE:   Artur Walczak znokautowany. PunchDown na razie milczy

Zarówno ten, jak i poprzednie mecze pokazały, że Adriana Gały nie udało się zastąpić.

ZOBACZ TAKŻE:   Ręce same składają się do braw. Kolejne medale naszych pięściarzy!

Na gnieźnieńskim torze zdecydowanie pokazał, że jest bardzo dobrym zawodnikiem i że czuje się tutaj bardzo dobrze. Życzę mu jak najlepiej, żeby także w Bydgoszczy i na innych torach spisywał się równie dobrze. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie go zastąpić żadnym innym zawodnikiem – dodał opiekun czerwono-czarnych.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: