“Było mi przykro, że nas pogrąża”

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Wielu kibiców z niecierpliwością czekało na to, aż Adrian Gała ponownie zawita na W25. Do tego powrotu doszło w niedzielę i był to bez wątpienia powrót przez duże “P”. Był niemal perfekcyjny. Niemal, bo nie wyszedł mu jeden bieg.

Śmiało można stwierdzić, że Gała był w niedzielę katem gnieźnieńskiego Startu. Szalał na gnieźnieńskim torze jak mało kto.

ZOBACZ TAKŻE:   GALERIA: Mieszko Gniezno - Unia Swarzędz

Adriana cały czas bardzo lubię. To się nie zmieni. Na pewno zawsze będę mu kibicował, by uzyskiwał jak najwięcej punktów. Tym razem było mi przykro, że nas pogrąża i przywozi zwycięstwo dla Bydgoszczy. Taki jest jednak sport i trzeba to zrozumieć. Po czterech dobrych latach przyszedł rok słabszy. Nie ukrywajmy, mamy słabszą drużynę. Powoli można brać się za podsumowanie. Nie poddajemy się jednak i zrobimy wszystko, by pojechać jak najlepiej dla naszych kibiców. Zawodnicy muszą mądrze jechać i obserwować ścieżki. Mieli informacje, które ścieżki są najszybsze i nie do końca wszyscy się do tego dostosowali – mówił nam Rafael Wojciechowski, menedżer Startu.

ZOBACZ TAKŻE:   Zawodnik Startu wicemistrzem kraju!

Zarówno ten, jak i poprzednie mecze pokazały, że Adriana Gały nie udało się zastąpić.

ZOBACZ TAKŻE:   Wyjątkowa postać na meczu Mieszko - Unia

Na gnieźnieńskim torze zdecydowanie pokazał, że jest bardzo dobrym zawodnikiem i że czuje się tutaj bardzo dobrze. Życzę mu jak najlepiej, żeby także w Bydgoszczy i na innych torach spisywał się równie dobrze. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie go zastąpić żadnym innym zawodnikiem – dodał opiekun czerwono-czarnych.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: