Pierwszy wywiad Oskara Hurysza! “Czułem się pewnie”

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

We wtorek dotarły do nas rewelacyjne wieści z Leszna. Praktyczny egzamin na licencję “Ż” z pozytywnym skutkiem zakończył Oskar Hurysz. Jakie emocje towarzyszyły młodemu zawodnikowi w tym szczególnym dniu? O tym opowiedział podczas krótkiej rozmowy z naszym portalem.

Przede wszystkim chciałbym zapytać, jak się czujesz po dzisiejszym egzaminie. Emocje już opadły?

Już na spokojnie… Wszystko dobrze. Po próbie toru, kiedy już podchodziłem do egzaminu, to czułem się pewnie. Wiedziałem, że jeśli wszystko zagra w motorze, to pewnie zdam sobie licencję.

Cieszymy się bardzo, że to się udało. Swoją drogą, słyszałem, że kiedyś miałeś okazję trenować z Bartkiem Zmarzlikiem, to pewnie było duże przeżycie…

To był prezent od taty na moje 14. urodziny w formie niespodzianki, o której nic nie wiedziałem. Bartek wiedział, że będę na treningu, złożył życzenia, zamieniliśmy kilka zdań i zrobiliśmy parę okrążeń. Byłem mega zaskoczony.

ZOBACZ TAKŻE:   Menedżer Startu nie ma wątpliwości. Antyreklama wisiała w powietrzu!

Ale gdzieś mogłeś go podglądać. Jest dla ciebie wzorem?

Obaj jesteśmy niskimi zawodnikami. Mogę się zatem na nim wzorować pod kątem sylwetki. Kiedyś bardzo podobała mi się również jazda Darcy’ego Warda, ale to już wyższy zawodnik, więc na jego sylwetce nie bardzo mogę się wzorować.

Masz już za sobą trochę zawodów na 250-tkach, teraz przed tobą nowy etap. Już jakieś plany są?

Jeżeli chodzi o pierwszy sezon, to byleby zdrowo, a reszta przyjdzie sama i tyle.

Wiadomo, że najważniejsze jest zdrowie… A swoją drogą, to dlaczego wybrałeś właśnie żużel, a nie np. kulturystykę, jak tata?

Takie sporty zupełnie mnie nie interesują. Wcześniej – chyba przez sześć lat – grałem w piłkę. Po czasie nie czułem już tego czegoś, co odczuwałem na początku grania. Sporty motorowe zawsze bardzo lubiłem. Tata też długo siedzi w tym żużlu. Nie chciał, żebym za szybko zaczął jeździć, bo wiadomo, że jakbym zaczął w młodszym wieku, to mógłbym popełniać jakieś głupie błędy. Niektórzy zaczynają wcześniej, ale ja rozpocząłem później. Każdy różnie to ocenia. Ja zacząłem w wieku 13 lat od motocrossu. Po roku jazdy na motocrossie spróbowaliśmy dwa lata temu jazdy na motocyklu żużlowym i tak jakoś teraz udało się zdać licencję.

ZOBACZ TAKŻE:   Kiedy powtórka meczu w Ostrowie Wlkp.?

Czyli teraz nie wyobrażasz sobie już życia bez żużla?

No ciężko. Zarówno ja, jak i rodzice bardzo się temu oddaliśmy. Kocham ten sport, staram się i ciężko pracuję. Zbieram doświadczenie, mam do niego pokorę i myślę, że to wszystko małymi krokami przyniesie mi jeszcze dużo dobrego.

A jak się czujesz w gnieźnieńskim klubie? Nawiązałeś z kimś szczególne relacje? Może tutaj też masz jakiś wzór?

W klubie bardzo dobrze się dogadujemy. Ja najlepszy kontakt mam z Matim Jabłońskim. To raczej normalne, bo jeździliśmy na wszystkie zawody, pod koniec sezonu razem – czy to do Lublina na turniej, czy na treningi.

ZOBACZ TAKŻE:   49. derby Ostrovii ze Startem. Oto najważniejsze liczby!

Jeżeli chodzi o jazdę, to podoba mi się, jak jeździ Frederik Jakobsen, ale wiadomo, że to też wyższy zawodnik, więc na jego sylwetce za bardzo nie mogę się wzorować. Bardzo mi się podobało też to, jak na treningach jeździł Oskar Fajfer. Mogę też powiedzieć, że atmosfera w drużynie jest bardzo dobra.

Czekamy zatem aż z Mateuszem Jabłońskim wystąpisz w ligowej drużynie i razem będziecie zdobywać podwójne zwycięstwa dla Startu Gniezno. Tego tobie życzę.

Dziękuję bardzo. A przy okazji chciałem z całego serca podziękować rodzicom i wszystkim osobom, które są przy mnie, pomagają, szkolą i poświęcają czas, abym mógł się jak najlepiej rozwijać w jeździe ma motocyklu

A już jutro na naszym portalu jeszcze więcej na temat Oskara Hurysza… Bądźcie czujni, bo warto! 🙂


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: