MKS PR URBIS Gniezno do PGNiG Superligi? „Mamy jeszcze za mało siły”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Kibice głowią się, ile wzmocnień potrzebowałby MKS PR URBIS Gniezno, by z powodzeniem móc rywalizować na superligowych parkietach. Pojawiają się różne opinie. My postanowiliśmy dopytać nasze zawodniczki, czy np. trzy transfery zaspokoiłyby potrzeby.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

Szczerze? Jeśli przyszłyby trzy dziewczyny, to na początku najważniejsza byłaby kwestia, jak my byśmy się z nimi zgrały i jak one zgrałyby się z nami. Mogą to być dziewczyny z doświadczeniem, można coś od nich wyciągnąć, ale też jest kwestia zgrania się z drużyną. To jest tak naprawdę najważniejsze – spostrzegła Olejniczak.

Marta Giszczyńska nie ukrywała, że nie jest to najłatwiejsze pytanie. Generalnie trudno się nie zgodzić z tą opinią, bo to jednak trochę wróżenie z fusów. Czasem jednak i z fusów dobrze jest powróżyć.

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Zawodniczek tak naprawdę nie ocenia się na podstawie tego, czy są trzy dobre. Może być pięć dobrych, może być jedna dobra, więc to jest zależne. To jednak gra zespołowa i wszystko zależy od tego, jak zespół razem będzie funkcjonował. Wydaje mi się, że każde wzmocnienie z Superligi byłoby dla nas pomocne, jeżeli miałoby dojść do superligowego debiutu. Mam nadzieję, że sprawdzimy się w tej Superlidze i że tam sobie poradzimy – nie będziemy walczyć tylko o utrzymanie, ale o jak najlepsze wyniki – dodała Giszczyńska. 

A czy w klubie w ogóle są marzenia i plany awansu do PGNiG Superligi? – Są takie rozmowy między zawodniczkami, że chciałybyśmy się tam sprawdzić. Za bardzo jednak nie wybiegamy w przód. Nie ma jakiegoś planu. Po prostu na razie żyjemy tym, co jest teraz. Jeżeli będzie zielone światło do awansu, to później będziemy na ten temat rozmawiać – przekazała Marta.

MKS PR URBIS jest mocny, a trzeba przypomnieć, że już na samym początku z kadry przez kontuzję wyleciała Jagoda Linkowska. Później natomiast odpadło kolejne poważne żądło – Joanna Sawicka.

Te informacje bardzo nas zasmuciły. Jagoda zrobiła to na meczu II ligi… Musiałyśmy bardzo się pozbierać. Zaczęłyśmy więc kombinować w obronie i ataku, żeby po prostu tych luk było jak najmniej, ale myślę, że bardzo dobrze sobie poradziłyśmy – oceniła Kamila.

Ale – jak to pięknie powiedział ostatnio trener Roman Solarek – sport nie znosi próżni. I tej próżni w MKS-ie też nie ma. Wyklarowały się nowe liderki zespołu, a jedną z nich jest Marta Giszczyńska. W sześciu meczach rzuciła 40 bramek. To czwarty wynik w klasyfikacji strzelczyń I ligi gr. A.

Zdecydowanie taki wynik cieszy, jednakże ten mój rezultat to zasługa całej drużyny. Wiadomo, że na to składa się dobra obrona i to, że my mamy szansę atakować. Cieszę się z tego, ale jeszcze bardziej cieszą mnie sukcesy drużyny – podsumowała Marta Giszczyńska.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 25 grudnia 2020 o godz. 20:05:28


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: