Maksymilian Bogdanowicz: Mam taki cel, by być częścią składu

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Niektórzy myśleli, że Maksymilian Bogdanowicz podpisał kontrakt w Gnieźnie wyłącznie po to, by mieć jakiś klub w Polsce. Nic bardziej mylnego. Podczas magazynu pitgang.pl #SGLive wyjawił, że chce powalczyć o skład Startu!

W trakcie minionego okresu transferowego Bogdanowicz związał się ze Startem Gniezno kontraktem bez aneksu finansowego. Klub z pierwszej stolicy Polski nie był dla niego jedyną opcją.

Szczerze mówiąc, to pewne opcje były, natomiast nie ukrywam, że akurat Gniezno było dla mnie priorytetem. Nie ukrywam, że moje najlepsze wspomnienia w karierze żużlowej są związane z Gnieznem. Uważam, że by dalej się rozwinąć, trzeba wrócić do punktu, w którym człowiek w pewien sposób się zagubił. Nie ukrywam, że kilka błędów może i w życiu popełniłem. Myślę, że Gniezno, jako klub, otoczenie, ludzie i również pan Rafael Wojciechowski, który mi wiele pomagał, mogą to wesprzeć. Wracam do koncepcji, z których korzystałem w Gnieźnie. Robimy krok w tył, by zrobić dwa do przodu – mówił w pitgang.pl #SGLive.

ZOBACZ TAKŻE:   Start nie będzie pierwszy. Ligowy rywal wyjedzie na tor już we wtorek!

Odnosił się również do typu umowy. – Kontrakt warszawski różni się od zwykłego jedynie pewnymi formalnościami. Podpisując kontrakt z Gnieznem, mam taki cel, by być częścią składu. Wszystko muszę sam udowodnić wiosną i pokazać, że będę godnym kandydatem do składu – dodał.

Zawodnik zdradził również, że chce się dosprzętowić. – Nie ukrywam, że kilka nowych inwestycji z mojej strony będzie. Mogą one tylko i wyłącznie zadziałać na plus. Związałem się z pewnym nowym tunerem, który może dać nową perspektywę. Posiadam oczywiście też sprzęt z czasów jazdy w Gnieźnie. Spisywał się on niesamowicie dobrze. Nie widze więc powodów, by z niego rezygnować. Będziemy mieli oczywiście szerszy wybór i większe możliwości. Sprzętowo będzie jak najbardziej obiecująco – zauważył.

Wszyscy doskonale pamiętamy, jak przed sezonem 2019 Bogdanowicz przeniósł się z Gniezna do Torunia, gdzie spisywał się po prostu słabo. Czy dziś uważa to za błąd?

ZOBACZ TAKŻE:   Co z Michałem Molem? Nowe informacje

Może tak, może nie. Po fakcie wszyscy możemy być mądrzy. Może i pewne kroki w tym procesie zostały wykonane nie w tym kierunku, w którym miały być wykonane. Nie chciałbym zganiać na same przenosiny do Torunia. Chodzi tu o całokształt. Nie tylko o klub, ale i o mnie. Były ruchy, które ja źle wykonałem. Nie chcę na kogokolwiek zganiać winy. Leży ona wyłącznie po mojej stronie. Jedynie siebie obwiniam za pewne kroki i niepowodzenia – zaznaczał Maksymilian.

Po tym nieudanym sezonie myślał o zakończeniu kariery. – Wiele rzeczy odbierało mi chęci do kontynuowania kariery. Istniała perspektywa zakończenia przygody z żużlem. Myśląc o przeszłości i marzeniach, które zakładały bycie jak Tomek Gollob, uznałem, że to zły pomysł, by w taki sposób zakończyć swoją przygodę. Ja, jak i osoby w moim gronie, uważaliśmy, że nadzieja jest. Nie ukrywajmy, że nadzieja umiera ostatnia, zwłaszcza u takiej osoby, jak ja czy mój tata – dodał.

ZOBACZ TAKŻE:   Z V ligi do... ekstraklasy?!

Maksymilian zaznaczał również, że bardzo dobrze wspomina okres spędzony w Gnieźnie.

Na pewno niesamowicie wspominam tamte czasy. Zwłaszcza patrząc pod kątem mojego rozwoju – jak się rozwinąłem jako człowiek czy zawodnik i jak poszerzałem swoje umiejętności. Kiedy przechodziłem do Gniezna, nie opierałem się na tym, że mam zagwarantowane miejsce w składzie. Wiedziałem, co muszę udowodnić, by znaleźć się w składzie. Cel został wykonany. To był pierwszy etap. Później wszystko szło jak na fali. Nie ma nic piękniejszego od jechania kolejnych zawodów i odnoszenia następnych zwycięstw, a także zbierania kolejnego doświadczenia. Każde zawody napędzały do kolejnych. Nie ukrywam, że niesamowicie brakuje mi czasów spędzonych w Gnieźnie – przyznawał.

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ VOUCHER DO RESTAURACJI! SZCZEGÓŁY TUTAJ >>>>


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: