Jurica Pavlic o kulisach współpracy ze Startem. Czuł się jak popychadło

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Gnieźnieńscy kibice nie tak wyobrażali sobie współpracę na linii Start Gniezno – Jurica Pavlic. Chorwat miał bardzo długo prężnie działać w klubie. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo zawodnik postanowił zakończyć karierę. O kulisach współpracy z gnieźnieńskim ośrodkiem mówił w naszym magazynie sportowym Pitbike Gniezno KXD #SGLive.

24 sierpnia Jurica Pavlic po raz ostatni założył czerwono-czarne barwy. Wówczas pojechał w meczu Startu Gniezno na Łotwie – z tamtejszym Lokomotivem Daugavpils. Takiego występu w ogóle nie planował. Już przed tym spotkaniem pożegnał się z klubowymi działaczami i poinformował ich o tym, że nie chce dalej jeździć.

ZOBACZ TAKŻE:   Ruszyła zrzutka na operację Roberta Peplińskiego. Wpłać i pomóż!

W Daugavpils wypadł słabo. Zapisał przy swoim nazwisku tylko cztery punkty.

Moje pożegnanie z kibicami na pewno nie tak miało wyglądać. Kiedy odchodziłem z klubu, to powiedziałem, że proszę już do mnie nie dzwonić, bo jak nie mówiło się mi prawdy i tak do mnie się podchodziło i – powiedzmy – wykorzystało, to stwierdziłem, że nie chcę być już takim człowiekiem w klubie, który będzie popychadłem

powiedział Chorwat.

Na Łotwie Pavlic wystąpił dlatego, że Frederik Jakobsen przeżył rodzinną tragedię. Duńczykowi zmarł ojciec i w związku z tym jego myśli były z dala od sportu. Do Daugavpils nie mógł dojechać też Oliver Berntzon.

Nagle zrobiło się, co się zrobiło na Daugavpils. Frederik miał problemy osobiste i jest to bardzo zrozumiałe, ale dla mnie druga opcja nie była już na tyle zrozumiała, że zawodnicy nie mogli przyjechać na ten mecz. Nagle klub zadzwonił do mnie, żebym ja przyjechał – przypomniał obcokrajowiec Car Gwarant Kapi Meble Budex Startu Gniezno.

Na początku w ogóle nie miałem takiego zamiaru, by tam pojechać, bo najdłuższa droga z Chorwacji do Daugavpils to aż 1900 kilometrów i to jeszcze po zawodach w Gorican (Grand Prix Challenge – dop. red.). Mieliśmy dużo sponsorów i chcieliśmy zrobić dużo różnych rzeczy w telewizji, by nagłośnić to wszystko w naszym kraju

zaznaczył obcokrajowiec Startu.

Ostatecznie jednak zgodził się wyruszyć na Łotwę. – Powiedziałem jednak, że dla dobra klubu raz jeszcze pojadę. Tam znów było to samo, co było wcześniej – dużo obiecywania, a po zawodach coś innego. Tu już był koniec. Niestety, nie było okazji, by pożegnać się z kibicami z Gniezna, ale jak koronawirus się uspokoi, to na pewno wpadnę na trybuny do Gniezna i pożegnam się z fanami. Bardzo miło ich wspominam. Do teraz piszą i oznaczają mnie na Instagramie. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Fajne czasy spędziłem w Gnieźnie – podsumował.

ZOBACZ TAKŻE:   Polonia Bydgoszcz podała skład na mecz w Gnieźnie

Obejrzyj Pitbike Gniezno KXD #SGLive z udziałem Juricy Pavlica:

ZOBACZ TAKŻE:   Gwiazdy sportu będą tańczyć! W obsadzie m.in. Kamila Olejniczak i Paweł Kaźmierczak

Fot. Start Gniezno


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: