Wymowne słowa trenera MKS. O transferach i załataniu „luki”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Z trenerem piłkarek ręcznych Enea MKS-u Gniezno, Peterem Kostką m.in. na temat ostatniej minimalnej porażki z PGE El-Volt MKS-em Lublin, sytuacji kadrowej drużyny oraz celów i planów sportowych rozmawia Łukasz Wojciechowski-Gądek.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

W ostatnim meczu z Lublinem przegraliście minimalnie choć długo prowadziliście. Czego zabrakło według Pana do zwycięstwa?

Taki mecz nie był dla nas niczym nowym. Przez ponad 40 minut prowadziliśmy i mieliśmy spotkanie pod kontrolą. Niestety końcówka nam uciekła. Podobny przebieg miały także mecze w Piotrkowie, Kobierzycach czy dwa spotkania w Koszalinie. Zawsze potrafiliśmy wygrać pierwszą połowę, ale płaciliśmy za to niską skutecznością rzutową i wąską kadrą. Dziewczyny walczyły bardzo dzielnie, jednak dla naszych kluczowych zawodniczek, takich jak Fegic, Cygan czy Łęgowska, niezwykle trudno jest grać na najwyższym poziomie przez pełne 60 minut w każdym meczu.

Jak wygląda sytuacja kadrowa drużyny na dzień dzisiejszy? Czy uległa poprawie i ma Pan do dyspozycji już więcej zawodniczek?

Sytuacja jest na szczęście lepsza, niż miesiąc temu. Po złamaniu nosa wróciła Cygan, a po złamaniu nogi Nurska. W jej przypadku podjęliśmy pewne ryzyko i nieco przyspieszyliśmy powrót. Z każdym treningiem wygląda to lepiej, ale wciąż nie jest jeszcze tak jak przed kontuzją. Straciliśmy jednak Hartman, co jest dla nas dużą stratą, bo to zawodniczka trudna do zastąpienia. Nie chcę jednak narzekać – kontuzje są częścią piłki ręcznej tak samo jak bramki. Co prawda ominęły nas urazy typu ACL, ale mieliśmy ogromnego pecha do nieszczęśliwych kontuzji. To realnie kosztowało nas sporo punktów. Na przyszły sezon musimy być jeszcze lepiej przygotowani i mieć większą zarówno ilość, jak i jakość na kluczowych pozycjach.

W najbliższą sobotę podejmiecie kolejnego trudnego rywala, KPR Gminy Kobierzyce. Czy ma Pan już w głowie plan na ten mecz?

Oczywiście. Przygotowujemy się bardzo solidnie i odpowiedzialnie. Brzmi to niewiarygodnie, ale od grudnia to dopiero drugi raz, kiedy mamy cały tydzień na przygotowania, ponieważ nie gramy żadnego meczu przełożonego ani telewizyjnego. Doceniam to, że mimo wielu trudnych porażek jedną czy dwiema bramkami, dziewczyny nie tracą wewnętrznej siły i pracują na bardzo wysokim poziomie. Chcemy wygrać! Zrobimy wszystko, aby zdobyć trzy punkty.

Jak ocenia Pan dotychczasowe mecze Gniezna w tym roku? Jesteście w stanie tak realnie powalczyć o puchary?

Już to wcześniej zasygnalizowałem. Jestem ostatnią osobą, która potrzebuje szukać alibi. Wiedziałem, że czeka mnie trudne zadanie. Wiedziałem też, że mój system nie jest prosty i wdrożenie wszystkich detali zajmie kilka miesięcy. Nienawidzę grać na przypadek. Każda zawodniczka musi dokładnie wiedzieć, jaka jest jej rola w obronie i w ataku. Wiem, że ze mną nie jest łatwo. Ale wierzę w swoją pracę – zawsze przynosiła efekty. Nasz postęp w grze jest bez wątpienia wyraźny. Kto rozumie piłkę ręczną, ten to widzi. Niestety, jak już wspominałem, straciliśmy wiele punktów w końcówkach meczów. Zawsze brakowało naprawdę niewiele. Graliśmy dobrą piłkę ręczną, mieliśmy zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, a mimo to schodziliśmy z boiska bez punktów. Ale uwaga – to nie jest kwestia szczęścia! Profesjonalny sport opiera się na detalach. Szczęście sprzyja lepiej przygotowanym. My musimy zwiększyć rywalizację w kadrze, zdublować kluczowe pozycje i przede wszystkim kontynuować indywidualny rozwój zawodniczek. Bo to nie system nas zawiódł, tylko końcówki. A one zależą wyłącznie od indywidualnej jakości. Dopóki istnieje szansa, będziemy walczyć o jak najlepsze miejsce.

Czy władze klubu podjęły już decyzję w związku z przyszłym sezonem? Zostaje Pan w klubie?

Mam ważny kontrakt także na kolejny sezon. Zdecydowanie nie przyszedłem do najlepszego klubu w Czechach i na Słowacji oraz finalisty Pucharu Europejskiego tylko po to, żeby być tu jeden rok. W przeciwieństwie do obecnego sezonu, w którym przejąłem w 100% gotową kadrę, teraz bardzo aktywnie uczestniczymy w budowie zespołu na przyszły sezon. Zrobię wszystko, aby osiągnąć sukces.

Kibice z pewnością zastanawiają się dlaczego nie gra Wasza czołowa zawodniczka, Malwina Hartman. Co jest powodem jej nieobecności?

Malwiny bardzo nam brakuje. Zdecydowanie nie chodzi o problem sportowy ani zdrowotny. Nie chciałbym jednak zdradzać szczegółów.

Czy klub myśli już o transferach na przyszły sezon? Będą zagraniczne nazwiska?

Intensywnie pracujemy nad wzmocnieniem kadry. Nie będę zdradzał szczegółów, ale na pewno będziemy silniejsi na niektórych kluczowych pozycjach. Równocześnie pracujemy nad załataniem luki, która powstała w szkoleniu młodzieży i sprawiła, że obecnie nie możemy wspierać się zawodniczkami z naszej akademii. Rośnie nam jednak bardzo silne pokolenie młodych dziewczyn, z którymi nasi trenerzy świetnie pracują. Potrzebują one jednak jeszcze 2–3 lat. O przyszłość piłki ręcznej w Gnieźnie zdecydowanie nie musimy się obawiać.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 28 marca 2026 o godz. 11:19:57


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: