Z trenerem Enea MKS-u Gniezno, Peterem Kostką na temat najbliższego meczu z PR Koszalin, problemów drużyny z kontuzjami oraz celów sportowych rozmawia Łukasz Wojciechowski-Gądek.
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
W najbliższą środę piłkarki ręczne Enea MKS-u Gniezno zagrają z PR Koszalin. Jak ocenia Pan tę drużynę?
Koszalin w trakcie sezonu potrafił się znacząco wzmocnić zawodniczkami z dużym międzynarodowym doświadczeniem, takimi jak Kovarova czy Arsenievska. To ogólnie bardzo doświadczony zespół. Zawodniczki takie jak Aydin, Furmaniets,Rycharska, Nowicka czy Kneżević rozegrały w swojej karierze wiele trudnych spotkań i widać to nie tylko w wynikach drużyny, ale przede wszystkim w sposobie gry. Dowodem na to nie jest tylko nasz pierwszy mecz w tym sezonie. Wielokrotnie wydawało się już, że Koszalin zmierza ku porażce,że spotkanie źle się dla nich układa, jednak właśnie wspomniane doświadczenie pozwalało im w ostatniej chwili odwrócić losy meczu na swoją korzyść. Do tego dochodzi jeszcze czynnik Gomaa. Mai Gomaa wyrosła na jedną z najlepszych bramkarek ligowych rozgrywek. Jej wpływ na osiągane wyniki jest ogromny.
W ostatnich dwóch meczach poprawiliście sobie humor przerywając passę czterech porażek. Czy teraz może być tylko lepiej i drużyna jest w stanie powalczyć o upragniony medal?
Chcę zagwarantować każdemu kibicowi, że pracujemy ciężko i uczciwie. Ale przestańmy w tym sezonie rozmawiać o medalu. Nie-to nie jest alibi, ani strach trenera. Uwielbiam pracować pod presją i stawiać sobie wysokie cele. Odmawiam jednak brania odpowiedzialności za nierealne oczekiwania. O długich sezonach decyduje szerokość kadry. Szczególnie w Polsce, gdzie na koniec sezonu nie ma fazy play-off. To oznacza, że każda strata punktów we wrześniu czy październiku będzie bardzo odczuwalna w końcówce rozgrywek. Z przyjemnością będę miał głowę pod gilotyną w każdym meczu i wywierał na zespół ekstremalną presję. Ale nie w sytuacji, gdy od początku grudnia do dziś miałem na treningu co najmniej 12 zawodniczek z pola zaledwie cztery razy! W takich warunkach niezwykle trudno jest taktycznie czymkolwiek zaskoczyć rywala. Dodatkowo nie mamy kogo wciągnąć z zespołu B i w trakcie sezonu nie sprowadziliśmy nikogo, kto zwiększyłby rywalizację w kadrze. Z prezesem mamy w tej kwestii pełną zgodę Jesteśmy w roku zero. Nie mogą nas zabić nierealne oczekiwania. Budujemy zespół, staramy się rozsądnie wzmocnić przed kolejnym sezonem, podnieść standardy treningowe, poprawić scouting zawodniczek, wprowadzić poranne treningi indywidualna, a przede wszystkim –musimy być liczniejsi. Chapeau bas za to, jak piłka ręczne w Gnieźnie się rozwija. Boom i pasja ludzi są niesamowite. Właśnie dlatego musimy rozwijać klub na każdej płaszczyźnie, aby rok po roku nie wracać w styczniu-lutym do identycznych problemów, które wynikowo niszczą nam cały sezon.
Jakie cele sportowe stawiane są przed drużyną?
Naszym celem jest gra w pucharowej Europie w przyszłym roku. To oznacza zajęcie co najmniej 4 miejsca. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że wiele zespołów w Polsce w porównaniu do poprzednich sezonów wzmocniło się i zrobiło wyraźny progres. Dawno liga nie była tak wyrównana. Dziś każdy może wygrać z każdym, choć nadal jest jasne, że Lubin i Lublin grają swoją własną ligę i mają wystarczający bufor punktowy. My będziemy walczyć w każdym meczu
Kilka zawodniczek leczy obecnie kontuzję. Jak ocenia Pan ich zmienniczki i czy wiadomo, kiedy kontuzjowane zawodniczki wrócą na boisko?
Do każdego spotkania przystąpimy z celem zwycięstwa i pokazania progresu. Musimy jednak modlić się, aby nikt więcej nam nie wypadł. Zostały nam tylko trzy środkowe obrończynie. To zdecydowanie za mało. Nurska w ostatnich meczach grała bardzo dobrze, bardzo nam jej brakuje i nie wiadomo, kiedy wróci oraz ile czasu będzie potrzebowała . Szczepanik zagrała w Kaliszu pierwszy ligowy mecz od listopada. Potrzebuje wielu treningów, fizycznie jest na razie na poziomie 50 procent. Nadal jednak nie mam pewności, czy bóle nie wrócą. To samo dotyczy Tanaś. Krupa wróciła w wielkim stylu w Kaliszu. Bardzo mnie to cieszy. Jej kontuzja oka była bardzo niebezpieczna i wyjątkowo nieprzyjemna. Konieczna już drugi rok zmaga się z problemami z kolanem. Mamy nadzieję, że w końcu uśmiechnie się do niej szczęście. Uwierzcie, były dni, kiedy dopadała mnie bezradność-z kim i w jaki sposób będziemy grać. Ale to nam nie pomoże. Każdego dnia na treningach mamy nasze młode dziewczyny, takie jak Wabińska czy Musiał. Mają ogromną szansę i zależy tylko od nich, jak ją wykorzystają. Rocha to przypadek szczególny. Jest sfrustrowana. Wciąż jeszcze się nie zaaklimatyzowała. W końcu-po raz pierwszy jest w Europie. Nadal nie rozumie ani po angielsku, ani po polsku. Była przyzwyczajona do piłki ręcznej bez systemu. Oczywiście wszystko to rozumiem, ale jesteśmy przede wszystkim zespołem profesjonalnym. W jej przypadku jeszcze bardziej obowiązuje to, co mówię o naszych młodych zawodniczkach Jest legionistką. Ma dobre warunki. Musi na każdym treningu pokazywać, że jest lepsza i że jej transfer był słuszny. Nie jesteśmy instytucją socjalną . Za uśmiech nikt nie da nam punktów w lidze.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 2 lutego 2026 o godz. 13:12:30
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




