O tych osłabieniach Startu się nie mówiło. Zespół jest w przebudowie

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

UKH Start 1954 Gniezno rozpoczął sezon od dwóch porażek – z Wartą Poznań (2:5) i LKS Rogowo (2:8). Na kiepskie rezultaty z pewnością wpłynęły perturbacje kadrowe czerwono-czarnych. Tak naprawdę zespół znajduje się w przebudowie, bo stracił ważnych graczy.

– Na pewno z wyników nie możemy być zadowoleni, bo ponieśliśmy dwie porażki. O ile porażka z Wartą Poznań 2:5 przyszła po dość wyrównanej walce, o tyle mecz z Rogowem faktycznie nie poszedł po naszej myśli. Jest jednak taka sytuacja, że borykamy się z kłopotami kadrowymi. Szymon Kosicki też wypadł nam z tego spotkania, co rozbiło naszą defensywę, która obecnie jest w przebudowie. Nowi, młodzi zawodnicy, jeszcze nie są przygotowani do walki o punkty w Superlidze. Ale spokojnie musimy na to patrzeć. Na pewno będzie poprawa – powiedział nam trener Startu Wojciech Jankowski.

Trener wie, że sporo trzeba poprawić. – Dużo pracy przed nami. W czwartek chcemy rozegrać sparing z LKS Gąsawa, bo ten sobotni mecz z Politechniką będzie bardzo ważny dla układu tabeli. Będziemy prawdopodobnie dysponować najmocniejszym składem, oczywiście oprócz Michała Kasprzyka, który boryka się z kłopotami zdrowotnymi – dodał.

Już wcześniej donosiliśmy, że ze Startem pożegnali się Łukasz Kurowski i Maciej Pacanowski. Teraz okazuje się, że czerwono-czarni doznali jeszcze dwóch poważnych osłabień. Arkadiusz Brożek, dotychczasowy kapitan Startu, na razie zrezygnował z gry, a ponadto w szeregach ekipy z Gniezna nie ma już Mateusza Tomczaka.

– Arkadiusz Brożek, mówiąc żargonem piłkarskim, zawiesił buty na kołku na tę rundę. Być może jeszcze zagra, ale na razie chce sobie odpocząć. Jest to spowodowane pracą, jak i również odległością – mieszka za Gnieznem, co komplikowało mu kwestię bycia na treningach. Teraz chce się poświęcić rodzinie. Z formacji defensywnej wyskoczył nam również Mateusz Tomczak, który stwierdził, że już wiekowo nie podoła. Z linii pomocy wypadł Łukasz Kurowski, a do tego jeszcze Maciej Pacanowski, nasz filar, bramkarz. Nie jesteśmy w stanie zastąpić w ciągu trzech miesięcy tylu zawodników z pierwszej jedenastki – podkreślił szkoleniowiec Startu.

Mimo słabego początku Wojciech Jankowski nie załamuje rąk. – Chcę jeszcze nadmienić, że w ubiegłym sezonie po dwóch meczach też mieliśmy zero punktów, a skończyliśmy zupełnie przyzwoicie. W sporcie ważny jest optymizm i praca – podsumował trener czerwono-czarnych.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: