Gdzie ci wychowankowie? To zatrważające…

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

We wtorek Mirosław Jabłoński pokazał, że jego syn Mateusz wyjechał na tor. Niektórzy zaczęli się dziwić, dlaczego premierowych jazd po koszmarnym wypadku nie odbył w Gnieźnie, ale w Pile. Odpowiedź na to pytanie tymczasem wydaje się być oczywista.

Żadną tajemnicą nie jest, że na linii Start Gniezno – Mirosław Jabłoński leciały iskry. Relacje mocno się zepsuły, a sam Mateusz przed koszmarnym wypadkiem był bliski zmiany klubu. Nie dziwi zatem, że teraz wyjechał na tor nie w Gnieźnie, ale w Pile. Mimo to niektórzy wierzą, że utalentowany zawodnik może jeszcze jeździć w barwach Startu.

Mam wielką nadzieję na to, że Mateuszowi wszystko dobrze się poukłada i będzie realizować się tak, jak tylko zapragnie. Powątpiewam jednak, by jego żużlowa przygoda mogła być kontynuowana w Starcie Gniezno. A trochę informacji, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego, znam. Lepiej jednak, by opowiedziały o nich zainteresowane strony, oczywiście jeśli uznają to za stosowne.

Sam wyjazd Mateusza Jabłońskiego na tor w Pile stanowi dla mnie kolejny bodziec do przemyśleń, dlaczego wychowankowie odsuwają się od Startu Gniezno. Przecież takich przypadków mamy na pęczki. Ostatnio z gniazda wyfrunął Oskar Fajfer, co oczywiście nie jest zaskakujące, ale wcześniej “nasi” opuszczali Start w mniej lub bardziej kontrowersyjnych okolicznościach.

I teraz jeżdżą na obczyźnie, zamiast cieszyć oko kibica z pierwszej stolicy Polski. To dość zatrważająca sytuacja. Boli serce, że straciliśmy tak obiecującego juniora, jak Oskar Hurysz, a relacje z innymi wychowankami też są, jakie są. Swoją drogą, Start podobno puszcza “oczko” w kierunku Kacpra Gomólskiego, myśląc o jego powrocie. Nie wiem jednak, czy coś z tego będzie.

Klub nie zrobił niewątpliwie wszystkiego, by wychowankowie przy W25 czuli się komfortowo. Pierwszy z brzegu przykład to sprawa Kevina Fajfera. Doskonale pamiętamy, jak był przepychany z kąta w kąt. W końcu jednak powiedział “basta” i zmienił otoczenie. I dobrze zrobił. W Poznaniu pewnie jest mu lepiej. Tak słyszałem, że jest…

Ale już abstrahując od wątku Kevina, skupiając się na ogóle wychowanków, to zachowanie klubu jest jedną stroną medalu, a drugą stanowią sami zawodnicy. Lwia część wychowanków to osoby z mocnymi charakterami, nieraz trudnymi. Ciężko zatem dziwić się, że iskry nieraz lecą… Niemniej jednak dobrze byłoby tu znów oglądać większą liczbę wychowanków. Tylko czy jest to jeszcze możliwe?


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: