Mieszko nie szarżuje na rynku transferowym. Prezes mówi wprost o celu

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

MKS Mieszko Gniezno przygotowuje się do nowego sezonu. Czy prezes Marek Lisiecki przewiduje jakieś bomby transferowe? O to zapytaliśmy w magazynie Pitbike Gniezno KXD #SGLive.

– Na razie nie zakładamy żadnych bomb transferowych. To jest początek rynku transferowego. Już zeszły rok pokazał, że to wszystko najmocniej budzi się na koniec okienka, czyli pod koniec sierpnia. Wtedy na rynku dzieje się najwięcej. Teraz mamy okres wakacyjny i myślę, że wielu zawodników jeszcze żyje wakacjami – spostrzegł Lisiecki.

Budżet oczywiście z gumy nie jest. – Nie chcemy jakichś spektakularnych bomb, bo to wszystko kosztuje. Chcemy zainwestować w naszą młodzież. Właśnie dlatego na meczu w Janikowie pojawiło się dziewięciu chłopaków, którzy są naszymi wychowankami. Po to budujemy akademię i klasy sportowe, a także inne elementy, by dać im szansę. Weźmiemy legię zaciężną i co zrobimy z nimi? Powiemy, że koniec, nie możecie grać? No nie. To nie jest nasza filozofia. Chcemy w nich inwestować i ich wspomagać – zadeklarował sternik Mieszka.

– Damian Nowakowski, który prowadzi juniora starszego, dostał do pomocy trenera motorycznego Pawła Czajkowskiego, żeby pomógł ich zbudować i tutaj mocno stawiamy na tę naszą młodzież. Jest sporo utalentowanych wychowanków i też trzeba o nich zadbać – podsumował Marek Lisiecki.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: