Kompromitująca porażka Startu. I co, znów winny Skrzeszewski?

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

W takich chwilach, jak te, zastanawiam się, co myśli sobie teraz Błażej Skrzeszewski. Tak na niego pluto, tak na niego narzekano. Przyszło “nowe” i co mamy? Wymęczone zwycięstwo z ROW-em Rybnik, stracony bonus w Landshut i kompromitującą porażkę z Wybrzeżem. Niesamowity bilans. Niesamowicie słaby, oczywiście.

Poniedziałkowy mecz z Wybrzeżem dobitnie obnażył wszelkie słabości Aforti Startu Gniezno. Jasne, znów można zasłaniać się pechem Antonio Lindbaecka i tym, że nie jechał Szymon Szlauderbach. Oczywiście, jak najbardziej można. Ale spójrzmy na to z innej strony. Wybrzeże też mierzy się z problemami, a pokazało, że można to spotkanie wygrać tak naprawdę trzema zawodnikami. I to nawet nie do końca, bo Adriana Gały już w biegach nominowanych nie było.

Całe szczęście, że Start obronił bonusa, bo i to wcale nie było takie oczywiste. Generalnie poniedziałkowy pojedynek pokazał, gdzie jest miejsce czerwono-czarnych. To siódme, a może i nawet ósme miejsce w tabeli eWinner 1. ligi. Niestety, widmo spadku zagląda w oczy czerwono-czarnych coraz mocniej.

Lahti i Gała pewnie byli przeszczęśliwi, gdy zobaczyli tor na poniedziałkową konfrontację. No, wręcz wymarzony pod tych zawodników. Któremu żużlowcowi Startu sprzyjała nawierzchnia? Jak na moje oko, to męczył się na niej praktycznie każdy. Poza juniorami na początku spotkania. To właśnie Studziński i Czapla podawali Startowi tlen. Zrobili fenomenalną robotę. Gdyby nie oni, byłby pogrom.

Szczytem wszystkiego był bieg 14. W nim Ernest Koza dał się objechać “tuzom” Wybrzeża – Piotrowi Gryszpińskiemu i Wiktorowi Trofimowowi. To dobitne podsumowanie występów Kozy w tym sezonie. Jedzie po prostu słabo i dziwię się mocno, że nie dano więcej szans Zbigniewowi Sucheckiemu. Przecież w przypadku Ernesta nawet nie widać tego przysłowiowego światełka w tunelu.

Gdyby dzisiaj w składzie Startu był Lahti, gdyby w składzie czerwono-czarnych był Gała, jestem przekonany, że po tym meczu fani ekipy z Gniezna byliby w lepszych nastrojach. Sytuacja w tabeli dobitnie pokazuje, jak dobre ruchy kadrowe przeprowadził przed tym sezonem Aforti Start Gniezno.

I może dzisiaj ktoś pomyśli, że to wcale nie Błażej Skrzeszewski był tak słabym menedżerem, ale ci zawodnicy po prostu nie są w stanie sprostać stawianym przed nim zadaniom. Jeśli jest inaczej, to dlaczego nadal wygląda to tak, jak wygląda? Dlaczego Start nie wygrał ultraważnego spotkania? Poprzedniemu menedżerowi można wiele zarzucić. Nie był perfekcyjny, ale on pracy za zawodników nie mógł wykonać. Podobnie jak wykonać nie może jej Tomasz Fajfer. A czy taktycznie optymalnie ułożył ten mecz? To temat na osobne rozważania. Jak Wy uważacie?


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: