Kontuzja Szlauderbacha brzemienna w skutkach? Poważne obawy uzasadnione

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Szymon Szlauderbach liderem Startu Gniezno nie był, ale z pewnością dokładał bardzo cenne punkty. Szczególnie w kontekście wygranych meczów. Jego kontuzja może być brzemienna w skutkach.

Wcale nie dziwię się tym, którzy mają obawy o utrzymanie Aforti Startu Gniezno w eWinner 1. lidze. Gdzie szukać powodów do optymizmu? Zdecydowanie łatwiej jest mi dziś odpowiedzieć na pytanie o to, co jest przyczynkiem do obaw.

Na pewno na pierwszy plan wysuwa się kontuzja Szymona Szlauderbacha. Furory on może w tym sezonie nie robił, jednak brak tego zawodnika w bardzo ważnym spotkaniu ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk może być brzemienny w skutkach. Pod nieobecność Wiktora Trofimowa – moim zdaniem – to właśnie Szlauderbach mógł zrobić różnicę.

Czy Philip Hellstroem-Baengs będzie w stanie go godnie zastąpić? Powątpiewam, choć oczywiście Szweda nie skreślam. Stoi przed wielką szansą i być może w końcu udowodni, że miejsce w składzie jak najbardziej mu się należy. Mimo wszystko jego wyniki m.in. w Szwecji nie napawają optymizmem.

Optymizmem nie napawa również to, że Ernest Koza wciąż błądzi. Może czas znów odkurzyć Zbyszka Sucheckiego? Pokazał on przecież, że potrafi się ścigać w Gnieźnie. “Suchy” wciąż trenuje i walczy o swoje. Ostatnio niestety przytrafił mu się groźny upadek. Po kraksie na treningu przed meczem z ROW-em miał problem ze zrozumieniem, gdzie tak naprawdę się znajduje. Trafił do szpitala, ale z tego co wiem, to do jakiegoś poważniejszego urazu nie doszło.

Błądzący Koza, kontuzja Szlauderbacha i co jeszcze? Jeszcze to, że na ten moment Start nie ma tak naprawdę prawdziwej torpedy. Zawodnika, który jechałby jak z nut i nie zawodził nawet przez moment. Oskar Fajfer otwarcie mówi, że ten gnieźnieński beton do niego nie przemawia. Antonio Lindbaeck i Peter Kildemand też nie są maszynkami do zdobywania punktów. Zdarzają im się potknięcia.

A tak naprawdę, chcąc wygrać z Wybrzeżem, Start musi mieć co najmniej trzech arcymocnych seniorów. Takich, którzy będą z całą stanowczością ciągnąć ten wózek. Wybrzeże, zdaje się, takich ma. To Timo Lahti, Adrian Gała i Rasmus Jensen. Dwóch pierwszych na gnieźnieńskim betonie może zrobić niesamowite show. Szczerze mówiąc, to nie wykluczałbym nawet scenariusza, że Wybrzeże wygra poniedziałkowy mecz za trzy punkty.

Żadnym argumentem nie jest to, że czerwono-czarni ostatnio triumfowali na domowym owalu z ROW-em Rybnik. Powiedzmy sobie szczerze, to było wymęczone zwycięstwo. Ten sukces rodził się w wielkich bólach. A przecież wtedy jechał Szlauderbach, który dołożył jakże ważne 9 punktów. Szło mu na tyle solidnie, że wystąpił w wyścigach nominowanych.

Jedno jest pewne. Najbliższe tygodnie będą dla Startu batalią o życie. Nie wszystko jednak w rękach czerwono-czarnych. Karty dzisiaj rozdaje Wybrzeże Gdańsk. Od meczów tej drużyny w Gnieźnie (4 lipca) i Rybniku (10 lipca) bardzo dużo zależy. Szalenie dużo.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: