Antonio Lindbaeck: Nie chcę leżeć i “umierać”

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Antonio Lindbaeck ma za sobą kolejny poważny wybryk. 17 lutego 2022 roku został zatrzymany przez policję w dzielnicy Krylbo w Aveście. Badanie alkomatem wykazało 1,82 promila alkoholu we krwi – podaje svt.se. Teraz Szwed z brazylijskimi korzeniami bije się w pierś i deklaruje, że chce wrócić do normalnego życia.

Portal svt.se pisze, że sprawa Antonio Lindbaecka jest w toku. Data rozprawy nie została jednak jeszcze ustalona. –  To, co zrobiłem, jest niewybaczalne. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Obecnie zastanawiam się tylko, jaka czeka mnie kara – powiedział, cytowany przez svt.se.

Po tym incydencie Lindbaeck rozpoczął leczenie w ośrodku odwykowym. Tak naprawdę ten proces trwa.

Przechodzę obecnie program “dwunastu kroków” w leczeniu uzależnień. Robię wszystko, aby swojemu życiu nadać odpowiedni, właściwy schemat. Wiem, że przede mną jest długa droga, aby odzyskać zaufanie ludzi – zaznaczył.

Zawodnik Aforti Startu Gniezno ubolewa nad tym, że wcześniej nie skorzystał z pomocy, której – jak się okazało – bardzo potrzebował. – Zasłużyłem na krytykę. Muszę spróbować odbudować zaufanie moich fanów i tych, którzy mnie lubią. Zrozumiałem, co jest ze mną nie tak. Uświadomiłem sobie, że miałem problem z alkoholem – zapewnił.

Start pozwolił mu jeździć w czerwono-czarnych barwach, ale Masarna Avesta zerwała kontrakt. Niewykluczone jednak, że Szwed zostanie przywrócony do kadry.

Mam nadzieję, że dostanę ostatnią szansę, bo ich już było wiele. Nie chcę leżeć i “umierać”. Chcę wrócić do normalnego, sportowego życia i pokazać swoim postępowaniem, że się zmieniłem. Być może wyda się to dziwne, ale doszedłem do tego punktu, że chciałbym kiedyś chodzić po ulicach z “czystą głową” i móc pomagać ludziom w podobnej sytuacji jak moja – podsumował, cytowany przez po-bandzie.com.pl.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: