Menedżer Startu dogodził kibicom i… zrobił sobie kolejny problem

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Obiektywie trzeba stwierdzić, że Błażej Skrzeszewski został rzucony na bardzo głęboką wodę. Już u progu swojej kariery menedżerskiej w eWinner w 1. Lidze musi podejmować bardzo trudne decyzje. Rozwiązanie jednego problemu niesie za sobą natomiast.. kolejny.

Już niejednokrotnie przekonywaliśmy się, że zarządzanie zespołem, w którym jest więcej zawodników chętnych do jazdy aniżeli miejsc w składzie, do łatwych nie należy. Aktualnym przykładem jest Aforti Start Gniezno. Peter Kildemand, po tym, jak nie znalazł się w składzie na inaugurację, publicznie wyraził rozczarowanie.

Teraz role się odwróciły. „Pająk” wskoczył do składu, natomiast Antonio Lindbaeck trafił na ławę. Kibice są zadowoleni z takiego obrotu spraw, bo bardzo domagali się Duńczyka w ligowym zestawieniu. Tego samego zapewne napisać nie można o Szwedzie z brazylijskimi korzeniami. Tym bardziej, że szef jego teamu Tomas Hellstroem podkreślał, że „Anton” wróci mocniejszy. Poza tym z pewnością nie po to Tomas tworzy taki team, by jego członkowie siedzieli na ławce.

Na razie w lidze nie jechał Philip Hellstroem-Baengs, a jeśli Kildemand nie zawiedzie, to I Lindbaecka może czekać dłuższa pauza. Gdzieś już słychać jakieś domysły o wypożyczeniu, tylko na jakiej zasadzie? Doświadczony Szwed jeszcze limitu punktowego nie przekroczył, więc mógłby gdzieś pójść. Duet Lindbaeck – Hellstroem-Baengs wydaje się na ten moment nierozłączny, więc pewnie chciałby zabrać ze sobą młodziana. A wątpliwe, że Start na to pozwoli. Sytuacja trudna. Zobaczymy, jak się rozwinie.

Ruch o powołaniu Kildemanda na mecz z Orłem wydaje się być bardzo dobrym posunięciem. Z tym trudno dyskutować. Wydaje się, że na ten moment skład czerwono-czarnych, jaki ujrzymy w niedzielę, jest optymalny – przynajmniej na papierze. Wszystko oczywiście zweryfikuje tor, jak zwykł mawiać klasyk.

Abstrahując od tego, dobrze, że nie sprawdziły się pierwsze doniesienia i plotki, że Lindbaeck dostanie drugą szansę. „Pająk” mógłby się wkurzyć nie na żarty, a i kibice znów by stracili nerwy. Teraz większość jest zadowolona. Życzymy, żeby podobnie było po meczu, który de facto nie zapowiada się jako spacerek. Orzeł może wysoko zawiesić poprzeczkę. Będzie się działo przy W25!


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: