Nowy nabytek Mieszka brzydko potraktowany. “Widocznie nam nie było po drodze”

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Dawid Radomski to jeden z nowych nabytków Mieszka Gniezno. Zawodnik, który wraca na Strumykową, poprzednio bronił barw Unii Janikowo. Okoliczności rozstania z tym klubem ewidentnie budzą u zawodnika niesmak.

Radomski wraca do Mieszka po krótkiej przerwie związanej z reprezentowaniem Unii Janikowo. Skąd pomysł na taki powrót?

Jeżeli mam być szczery, to ten pomysł pojawił się już jakiś czas temu. Myślę, że dobrych parę miesięcy temu. Wówczas spotkałem się z panem prezesem Markiem Lisieckim i dał już sygnały, że będzie zainteresowany moją osobą w przyszłości i że mam to wziąć pod uwagę. Wtedy byłem jednak myślami w Janikowie i za bardzo się na tym nie koncentrowałem. Odbyłem rozmowę i miałem to gdzieś z tyłu głowy – powiedział Dawid Radomski w Pitbike Gniezno KXD #SGLive. – W Janikowie do końca walczyliśmy o utrzymanie, więc byłem myślami właśnie tam. Po zakończonym sezonie okazało się, że moja umowa z Unią Janikowo nie zostanie przedłużona – dodał.

ZOBACZ TAKŻE:   TSŻ Toruń poważnie osłabiony przed drugim półfinałem z Orłem Gniezno!

Później pojechał na testy do innego trzecioligowca.

Byłem w Nowym Targu, oni tam chcą awansować do II ligi. Byłem na testach, ale niestety zakończyły się one fiaskiem. Wróciłem do Gniezna i chciałem się osiąść u siebie. Prezes nadal mnie chciał i się dogadaliśmy – zaznaczył.

A co się nie udało w Nowym Targu?

ZOBACZ TAKŻE:   Kto na U24 w Starcie Gniezno? Pojawił się nowy kandydat!

Nie chciałbym tego wyciągać na zewnątrz. Była taka trochę nietypowa sytuacja z trenerem. Wyszło nieporozumienie w jednej sprawie, bardziej prywatnej i testy zakończyły się niepowodzeniem – podkreślił Radomski.

A dlaczego rozstał się z Unią Janikowo?

Nikt ze mną nie podjął żadnych rozmów. Nie znam powodu nieprzedłużenia mojej umowy. Pierwszą rozmowę po zakończonym sezonie odbyłem z trenerem w środę, na sparingu. Z prezesem nie widziałem się do tej pory. Odbyłem tylko jedną rozmowę z nowym dyrektorem sportowym – przez telefon. Trwała może z 30 sekund – kontynuował piłkarz.

Czy ma sobie coś do zarzucenia, jeśli chodzi o występy w Janikowie?

Zawsze daję z siebie więcej niż 100 procent. Myślę, że byłem znaczącą osobą w tamtej szatni. Świadczy o tym też to, że pełniłem tam rolę trzeciego kapitana, raz wyprowadzałem tamtą ekipę w meczu ligowym jako kapitan. Myślę, że pozostawiłem po sobie dobre wrażenie, aczkolwiek jest nowy dyrektor sportowy, budują nową drużynę i oczywiście życzę im jak najlepiej. Widocznie nam nie było po drodze. Szkoda tylko, że nie podaliśmy sobie rąk, normalnie w zgodzie. Zostało to dziwnie zakończone – stwierdził.

ZOBACZ TAKŻE:   Kto może zastąpić Frederika Jakobsena? Ujawniamy nazwisko!

Z jego głosu można było wyczuć ewidentny niesmak związany z okolicznościami opuszczenia Janikowa.

Nie oczekiwałem jakiegoś wielkiego pożegnania. Wystarczyło podjąć jedną rozmowę i powiedzieć, dlaczego się rozchodzimy. Podziękować sobie i to by było na tyle – podsumował.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: