Marek Lisiecki: Myślę, że niedosyt jest. Nie działam na zasadzie obiecanek

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Okres transferowy już za Mieszkiem Gniezno. Zespół z pierwszej stolicy Polski pozyskał w nim dziewięciu zawodników. Prezes Marek Lisiecki podkreśla, że nikomu nie obiecywał wielkich pieniędzy. Woli zapłacić mniej, ale w terminie.

Znamy już kadrę Mieszka na najbliższy sezon. Czy zarządowi udało się osiągnąć wszystkie cele transferowe?

ZOBACZ TAKŻE:   Z Orłem na półfinał. Klub organizuje wyjazd

Myślę, że niedosyt jest, bo chciałoby się więcej. Sądzę również, że na chwilę obecną to jest zespół w stu procentach okej na nasze warunki, przede wszystkim finansowe. Mecz sparingowy z Unią Janikowo pokazał, że potrafimy zremisować z zespołem, który wystąpił w najmocniejszym składzie (i występuje w III lidze – dop. red.) – zauważył prezes Mieszka w Pitbike Gniezno KXD #SGLive.

ZOBACZ TAKŻE:   KS Gniezno mógł być jeszcze mocniejszy! Z nimi toczyły się rozmowy

Pojawiły się plotki, że Mieszko niektórym obiecał “złote góry”. Co na to Marek Lisiecki?

Zawsze był rozsądek. Zawsze powtarzałem słowa: mniej, ale solidniej i na czas wypłacane. Zawodnicy, którzy wracali z innych klubów, czekali na pieniądze po 3-4 miesiące i do tej pory nie mają wypłacone. U nas jest mniej, ale pewnie – zaznaczył.

ZOBACZ TAKŻE:   Media: Kevin Fajfer na celowniku PSŻ-u

Podkreślił również, że dane słowo jest dla niego bardzo ważne.

= Nie działam na zasadzie obiecanek. Gdybym obiecał duże pieniążki, to ściągnąłbym taką ekipę… Nie chodzi tu jednak o to, by później się chować i unikać zawodników, bo nie ma pieniędzy na wypłaty. To nie jest moje założenie – zapewnił sternik klubu ze Strumykowej.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: