Piotr Mikołajczak otwarty na powrót do Gniezna. Jest jednak kilka warunków

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

W sobotni wieczór w studio Pitbike Gniezno KXD #SGLive gościł Piotr Mikołajczak, dyrektor i menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole, a w przeszłości dyrektor GTM Startu Gniezno. Przy tej okazji pytaliśmy go m.in. o możliwość powrotu do gnieźnieńskiego klubu. Jeden z internautów dopytywał natomiast, co musiałoby się stać, by taki powrót doszedł do skutku.

Piotr Mikołajczak nie ukrywa, że GTM Start Gniezno zawsze będzie odgrywać ważną rolę w jego życiu.

Klub GTM Start Gniezno zawsze będzie w moim sercu najgłębiej, gdyż go współtworzyłem. Zawsze będę śledził jego losy. Jeśli chodzi o mój ewentualny powrót, to – jak już powiedziałem przy moim odejściu – zawsze jestem gotowy do pomocy i do ewentualnego powrotu, jeśli będzie taka wola – przyznał.

ZOBACZ TAKŻE:   Organizatorzy gali PunchDown wydali oświadczenie ws. Artura Walczaka!

Co musiałoby się stać, aby ponownie zarządzał klubem z W25?

Wiadomo, że nie ma mnie wewnątrz klubu od ośmiu miesięcy. Wcześniej zajmowałem się tak naprawdę wszystkim, jeśli chodzi o sprawy organizacyjno-finansowe. Jeśli miałbym wrócić, na pewno pierwszym warunkiem byłoby to, że musiałbym dokonać takiego wewnętrznego audytu, zarówno finansowego, jak i organizacyjnego. Jeśli wszystko by grało i te dwa obszary byłyby dobrze poukładane i wyglądałoby to dobrze, to jak najbardziej byłbym w stanie wrócić do tego klubu i go dalej prowadzić – wyjaśnił.

Mikołajczak nie ukrywa, że śledzi losy gnieźnieńskiego speedwaya.

Oczywiście wiem dużo na temat obecnego funkcjonowanie klubu. Mam bieżące informacje, bo rozmawiam z zawodnikami, mechanikami i ludźmi, którzy znajdują się wokół klubu, jak i w samym klubie. Wiem, co w trawie piszczy. Zresztą dużo też widzę sam i czytam. Na pewno zmieniłaby się organizacja wewnątrzklubowa. Na pewno zmianie musiałyby ulec władze zarówno w stowarzyszeniu, jak i spółce. Mówię tutaj o zarządzie, komisji rewizyjnej i radzie nadzorczej, bo też na to miałem inną koncepcję. Uważam, że trzeba zaangażować ludzi, którzy fizycznie mają wpływ i angażują się w działania klubu. Każdy widzi, jak to wygląda obecnie. Powinny być to osoby, które na co dzień są zaangażowane pełnoetatowo w działalność klubu. W tych organach powinny być też chociażby takie osoby, jak główni akcjonariusze obecnej spółki, którzy wyłożyli bardzo duże pieniądze na jej funkcjonowanie. Uważam, że w ten sposób można by zbudować bardzo silną, wzajemnie wspierającą się ekipę, z którą trzeba byłoby być szczerym i jawnie wszystko przedstawiać na co dzień. Do tego zmiana organizacyjna funkcjonowania klubu od wewnątrz, a przede wszystkim wzmocnienie pionu marketingu, bo to on przynosi pieniążki do klubu – podkreślił.

ZOBACZ TAKŻE:   OFICJALNIE: Gnieźnianin w PGE Ekstralidze!

By jednak powrót Mikołajczaka do Gniezna był możliwy, konieczna byłaby taka wola ze strony obecnych przedstawicieli klubu. Na razie – przynajmniej oficjalnie – nic na temat zainteresowania powrotem byłego dyrektora nie wiadomo.

ZOBACZ TAKŻE:   Przyjaciel Artura Walczaka rozmawiał z lekarzem. Jest załamany

Sam działacz wyjawił w naszym magazynie, że otrzymał dwa telefony z propozycjami z jednego drugoligowca i pierwszoligowca, ale jednocześnie doprecyzował, że nie była to oferta z Gniezna.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: