A jednak… Pomimo wielu źle brzmiących spekulacji czerwono-czarni przerywają złą passę. Goście prowadzenie obejmowali tylko przez dwa pierwsze biegi. Po biegu 3. gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie.
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
Stan ten utrzymywał się do biegu 5, w którym Timo Lahti i Mirosław Jabłoński przywieźli pewne 4:2. Tutaj mecz układał się już tylko po myśli kibiców Startu.
W spotkaniu pozytywnie zaskakiwał Mirosław Jabłoński, który udowadnia kibicom, że nie zamierza jeszcze wybrać się na emeryturę. Gnieźnieńscy zawodnicy mieli dobrą prędkość i byli dobrze spasowani z torem.
W porównaniu z poprzednimi zawodami, upadków na szczęście było znacznie mniej. Na torze wylądował jedynie Rune Holta oraz młody zawodnik Mateusz Tudzież.
W wywiadzie Studziński wspominał o możliwości uzyskiwania prędkości jedynie przy kredzie po opadach. Może też się nam wydawać, że nasi zawodnicy lekko się pogubili po wyżej wspomnianych opadach. Było to widać w biegu 14, gdzie goście pojechali na 5:1. Niestety pomimo walki zostawionej na torze, bonus trafia na konto Rybnika.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 30 maja 2021 o godz. 13:07:39
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




