Koszmarny wypadek Mateusza Jabłońskiego. Menedżer Startu mówi o przyczynie

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Mateusz Jabłoński ma za sobą pierwsze występy w DMPJ. W obu turniejach rozegranych w Gnieźnie upadał na tor, a w środę wycofał się już po pierwszym biegu. Menedżer Aforti Startu zwraca uwagę na gorącą głowę młodego zawodnika.

Wielu kibiców z uwagą spogląda na młodych zawodników Aforti Startu Gniezno. Doskonale zdają sobie bowiem sprawę z tego, że to od nich może zależeć przyszłość gnieźnieńskiego speedwaya. Dobrze zapowiadają się m.in. Oskar Hurysz i Mateusz Jabłoński, ale na razie są u progu przygody z żużlem, więc popełniają jeszcze proste błędy.

Pierwsze rundy Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów na torze w Gnieźnie upłynęły pod znakiem wzlotów i upadków tych zawodników. W środowych zmaganiach Jabłoński spowodował groźny karambol, skasował motocykl i później już nie jechał.

Mateusz miał w środę gorącą głowę i musi troszeczkę ochłonąć. Myślę, że ochłonie i w kolejnych zawodach będzie już dobrze. Wiadomo, może furory nie było, ale w debiutanckich zawodach miał bardzo przyzwoity wynik. Na pewno będzie lepiej. Trzeba dać czas. To pierwsze zawody juniorskie w tym sezonie, jeszcze sporo przed nami. Oceniajmy to po sezonie, a nie po pierwszych dwóch imprezach – apeluje menedżer Aforti Startu Rafael Wojciechowski.

Na szczęście Mateusz Jabłoński nie doznał poważniejszego urazu. Opiekun czerwono-czarnych zapewnia, że jest zdolny do dalszej rywalizacji.

Bardzo mocno uszkodzony był jego motocykl i to było główną przyczyną wycofania się z zawodów. Na pewno jest zdolny do dalszych startów, ale myślę, że takie ochłonięcie po tych zawodach – przerwa w startach – na pewno się przyda. Skasowany motocykl przydarzył się jakby w dobrym momencie. Nie można zaczynać każdych zawodów od upadków, ale myślę, że z zawodów na zawody będzie lepiej. Sądzę, że sam Mateusz będzie chciał zatrzeć ten nieudany początek i w następnym turnieju pojechać lepiej. Bądźmy spokojni, trzymajmy kciuki i będzie dobrze – dodaje.

Gorącą głowę momentami było widać też u Oskara Hurysza. – Młodsi, czyli ci, którzy są świeżo po licencji, przede wszystkim mają jeszcze gorące głowy. Każdy wie, że później się czyta o tych wynikach i każdy chce się pokazać jak najlepiej. Takie są moje domysły. Trener cały czas powtarza, że liczą się ukończone biegi. Najważniejsze jest zbieranie doświadczenie – kontynuuje Rafael Wojciechowski.

Są też plusy. – Myślę, że pozytywnie trzeba ocenić Oskara Hurysza. We wtorek zaczął nerwowo, a w środę z biegu na bieg było lepiej. Jest pierwsza trójka na jego koncie i to w bardzo ładnym stylu – z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami – podkreśla.

Więcej przeczytasz TUTAJ >>>

Środowy upadek Mateusza Jabłońskiego można zobaczyć poniżej (ok. 0:50):


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: