Nowy zawodnik Mieszka przeżył dramat. “Zerwałem w kolanie wszystko, co jest możliwe”

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Robert Pepliński, nowy nabytek Mieszka Gniezno, ma za sobą poważną kontuzję. W 2016 roku doznał tak okropnego urazu nogi, że musiał przejść dwie operacje i długo pauzował. Teraz jest zawodnikiem, który ma już pewne doświadczenie, co ma pomóc Mieszku w walce na trzecioligowym froncie.

Mieszko Gniezno to macierzysty klub Roberta Peplińskiego. To w nim stawiał pierwsze kroki, a później rozwijał swój piłkarski charakter i warsztat.

Przygodę z piłką zacząłem w wieku 7 lat. W Mieszku przechodziłem szczebel po szczeblu. Do 2016 roku wszystko było okej. Wówczas doznałem kontuzji – zerwałem w kolanie wszystko, co jest możliwe. Musiałem przejść dwie operacje. Kiedy wróciłem po rehabilitacji, w sumie po 9 miesiącach, w Mieszku już w sumie wszystko się pozmieniało. Był już zupełnie inny sztab szkoleniowy. Z mojej dawnej drużyny zostało bardzo mało chłopaków. Wtedy usłyszałem od trenera, że lepiej, bym poszukał sobie innego klubu, ponieważ nie dostanę w Gnieźnie tylu minut, ilu bym potrzebował, by wrócić do formy – opowiadał nam Pepliński w Pitbike Września Storage #SGLive.

ZOBACZ TAKŻE:   Z V ligi do... ekstraklasy?!

Gdy usłyszał takie słowa, poszukał klubu poza granicami Gniezna. Padło na Trzemeszno.

Zdecydowałem się na odejście do Zjednoczonych Trzemeszno. W ogóle bardzo chciałbym podziękować trenerom, którzy tam wtedy byli – Damianowi i Mirkowi. Dali mi duży kredyt zaufania. Trenowałem tydzień i później już zacząłem grać od początku. Mam nadzieję, że im się odwdzięczyłem dobrą grą. W Trzemesznie spędziłem 1,5 roku. Potem odszedłem do Pogoni Mogilno. Tam też spędziłem fajne 1,5 roku. Wiele miłych wspomnień. W obu klubach poznałem super ludzi, z którymi mam kontakt do dzisiaj. Mam nadzieję, że będzie on trwał. Bardzo dziękuję tym klubom. Życzę im jak najlepiej, a teraz wracam do domu – podkreślił.

ZOBACZ TAKŻE:   Dużo żużlowych znaków zapytania

W Mieszku jest od około miesiąca. Zdążył już zatem trochę poznać młodszych kolegów z ekipy.

Może nie będę odnosił się do jednostek, ale powiem, że nasza drużyna ma bardzo fajnych piłkarzy. Są to młodzi ludzie, ale słychać, że jeżdżą na testy do większych klubów. Życzę im jak najlepiej, by spełnili swoje marzenia. Wiemy, że Mieszko już paru profesjonalistów wypuściło w piłkarski świat, najlepszym przykładem jest chyba nasz trener. Zaczynał, jak my. Jemu się udało, więc dlaczego nam ma się nie udać – stwierdził Pepliński.

Nowy nabytek Mieszka o gnieźnieńskim klubie myśli długofalowo.

Mogę powiedzieć, że już takie rozmowy były. Oczywiście myślę o współpracy z Mieszkiem przez dłuższy okres. Jestem wychowankiem Mieszka, więc to klub, który kocham. Dla tego klubu chcę grać. Teraz spadamy do IV ligi, ale chciałbym, podobnie jak zarząd, by powrócili tu chłopacy, którzy pochodzą z Gniezna. Wydaje mi się, że jeżeli zarząd przekona ich do powrotu, to naprawdę możemy stworzyć bardzo fajną ekipę i wrócić do III ligi – zaznaczył.

ZOBACZ TAKŻE:   Worek medali Husarza na mistrzostwach Wielkopolski!

Mieszko jeszcze jakiś czas temu ocierał się o II ligę, a teraz jest już praktycznie w IV. Czy kiedyś nadejdą lepsze czasy?

Wydaje mi się, że dużo zależy też od zarządu. Oby tu każdy chciał iść w dobrą stronę i by każdemu zależało na dobru Mieszka. Żeby nikt nie chciał źle dla tego klubu. II liga już tu prawie była, ale co z tego, jeżeli tak naprawdę w składzie nie było nikogo z Gniezna. Patrzmy na to, jaki mamy potencjał i jakimi chłopakami możemy grać. Stwórzmy fajną drużynę z naszymi chłopakami z Gniezna, dla których na mecze będą przychodziły rodziny czy też znajomi i zrobi się fajna otoczka – podsumował Robert Pepliński.

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ VOUCHER DO RESTAURACJI! SZCZEGÓŁY TUTAJ >>>>


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: