Agnieszka Siwka: W takich krytycznych momentach o wiele trudniej jest się zmotywować [WYWIAD]

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

W miniony weekend zawodniczki  MKS PR URBIS Gniezno  rozegrały kolejne spotkanie ligowe z Sambor Tczew. Niestety nie udało się zespołu gości pokonać – nasze zawodniczki poniosły porażkę w stosunku 23:33. Co po tym spotkaniu powiedziała nam Agnieszka Siwka? Zapraszamy do przeczytania wywiadu ze skrzydłową MKS PR URBIS Gniezno.

Jak oceniasz swoją grę w ostatnim spotkaniu? A także co zawiodło twoim zdaniem we waszej grze podczas drugiej połowy spotkania?

Nie jestem z siebie zadowolona, ale ciężko być zadowolonym po przegranym meczu. Każda z nas bardzo chciała wygrać, pod koniec starałyśmy się trochę ryzykować, próbować czegoś innego, żeby nadrobić straty. To się jednak nie udało, zabrakło trochę skuteczności. Każda popełniła jakieś tam pojedyncze błędy indywidualne, które się sumują po prostu na tę przegraną. Nie analizowałam jeszcze tak dokładnie tego meczu, więc tak na szybko, to jedyne co mogę powiedzieć.

Jak się gra przy pustych trybunach?

Przy pustych trybunach na pewno gra się zupełnie inaczej, niż w warunkach normalnych. Jest o wiele ciszej i w takich krytycznych momentach o wiele trudniej jest się zmotywować i zmobilizować, niż w momencie, gdy ci kibice nas dopingują. Ławka rezerwowych musi też żyć dwa razy mocniej, niż normalnie, żeby nie było ciszy. Jest zupełnie inaczej. Gramy też dla kibiców, więc to po prostu mega miłe, gdy licznie przychodzą nas dopingować i bardzo już na to czekamy.

ZOBACZ TAKŻE:   GST wystąpił na mistrzostwach Polski. Kolejny sukces doświadczonej zawodniczki!

Myślisz, że to spotkanie zadecydowało, że Sambor zakończy sezon na I miejscu?

Ta nasza liga jest dosyć wyrównana. Uważam, że to, że w ten weekend nie zabrałyśmy punktów Samborowi, nie oznacza, że ktoś inny tego nie zrobi. Naprawdę, obecnie każdy mecz to inna bajka. Często decyduje po prostu dyspozycja dnia czy fakt, komu w danym momencie wystarczy chłodnej głowy i komu będzie sprzyjać trochę szczęścia. Uważam, że wciąż jesteśmy w grze. Mamy zamiar wszystko wygrywać, oczywiście. I po prostu, kolejne mecze zweryfikują, jak będzie wyglądała tabela na końcu sezonu.

W następnej kolejce MKS PR URBIS ma przerwę. Jak to wpływa na wasze przygotowania?

Bywają momenty w sezonie, kiedy gramy mecze co weekend, a nawet częściej. I to na pewno męczy. Nie idzie też wówczas zbytnio pracować nad ewentualnymi brakami, bo po prostu nie ma kiedy tego robić, tak że taka przerwa może okazać się czymś pozytywnym. Po pierwsze w tygodniu można sobie pozwolić na nieco mocniejsze treningi i przepracowanie danego obszaru, który w danym momencie szwankuje. A za to w weekend można sobie po tych treningach dać czas na regenerację, która też jest przecież bardzo ważna, a na którą nie zawsze możemy sobie pozwolić.

ZOBACZ TAKŻE:   Nikt nie zasłużył na szóstkę, ale pochwał nie brakuje! [OCENY]

Następny mecz rozegracie z gdyniankami. Wydaje się, że w tym przypadku nie powinnyście mieć problemów z zanotowaniem zwycięstwa…

Zawsze powtarzam i będę powtarzać, że do każdego meczu należy podchodzić w pełnym skupieniu. I może owszem, nie należy się aż za bardzo spinać, żeby nie wyszło tak jak w meczu z Tczewem, gdzie chciałyśmy, ryzykowałyśmy, a po prostu nie wyszło. Jednak zawsze trzeba podchodzić na 100%. Poza tym drużyna z Gdyni to drużyna bardzo waleczna, która praktycznie nie odpuszcza przez cały mecz. Nawet jeśli gdzieś tam nie są faworytami, ani przed, ani podczas meczu, to naprawdę walczą do samego końca, przez co ani na moment nie można odpuścić i sobie zlekceważyć.

W 8 spotkaniach rzuciłaś tylko 10 bramek. Czym jest spowodowany tak słaby wynik?

W obecnym sezonie większość meczów rozpoczynam na ławce rezerwowych, a wchodząc na parkiet nie zawsze udaje się wypracować tyle dogodnych sytuacji, ile bym chciała. Nigdy jednak nie byłam też typem osoby, która jakoś wielce ma parcie na zdobywanie bramek. To znaczy, oczywiście, że chcę i się staram, bo chcę pomagać drużynie. Jednak dla mnie najważniejsze jest zawsze zwycięstwo drużyny. Gram w sport drużynowy, dlatego nie jestem za tym, żeby wielce wskazywać na indywidualności. Gra cała drużyna, a drużynie można pomóc na wiele sposobów, nie tylko poprzez zdobyte bramki.

ZOBACZ TAKŻE:   Tokio 2020: Wychowanka MKS Gniezno bez awansu do finału na 1500 m [WYNIKI]

Jak bardzo brakuje Jagody Linkowskiej i Joanny Sawickiej?

Oczywiście, że brakuje nam dziewczyn. Chciałybyśmy razem z nimi cieszyć się ze zwycięstw, w końcu na swoim koncie mamy ich więcej niż porażek. Jednak tak, jak wspomniałam, piłka ręczna to sport drużynowy, więc zawsze gdy ktoś „wypada”, pojawia się ktoś inny, kto tę osobę zastępuje. U nas to się sprawdza. A wiemy, że dziewczyny są z nas dumne i czujemy ich wsparcie.

Kiedy doczekamy się PGNiG Superligi?

Nie wiem ani kiedy chciałabym awansować z MKS-em do Superligi, ani kiedy to nastąpi. Na pewno jest to gdzieś takie ciche marzenie każdej z dziewczyn. Ale trzeba podchodzić do tego z chłodną głową. Ze swoje strony dokładamy starań do każdego meczu, każdy chcemy wygrywać i zagrać jak najlepiej potrafimy. A resztą na razie się nie przejmujemy, zostawiamy to ludziom, którzy się na tym znają. My mamy grać i to robimy.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: