Ten mecz zadecydował o losach gnieźnieńskiego futsalu?

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Ostatnio w magazynie pitgang.pl #SGLive gościł Michał Wasielewski, który przez wiele lat bronił barw KS-u Gniezno. Z gnieźnieńskim klubem był też związany jako trener. Teraz wraca do działania w pierwszej stolicy Polski, ale nie na hali, a w roli szkoleniowca gnieźnieńskiego Mieszka.

Oczywiście przy Strumykowej Wasielewski będzie odpowiadał za szkolenie bramkarzy. Jak doszło do nawiązania takiej współpracy?

Skontaktował się ze mną prezes Marek Lisiecki, z którym doskonale znamy się z czasów mojej gry w KS-ie Gniezno, gdzie przez lata był prezesem. Ja jestem otwarty na nowe wyzwania. Chcę się rozwijać, więc bardzo chętnie przystałem na ten pomysł. Współpraca z Przemkiem Urbaniakiem, na którego mecze przy Bułgarskiej jeździłem i oglądałem z trybun, jest dla mnie dużym wyzwaniem. Myślę, że to jest ambitny człowiek. Ja również mam swoje ambicje i postanowiliśmy połączyć siły. Mam nadzieję, że współpraca wyjdzie też na dobre tym młodym chłopakom, którzy w Mieszku uczą się tego bramkarskiego fachu – mówił Wasielewski.

Mieszko Gniezno znalazł się w niełatwym położeniu. Po I rundzie 3. ligi zespół szoruje po dnie tabeli i szanse na utrzymanie ma praktycznie iluzoryczne.

Ostatnie lata były grube, jeśli chodzi o Mieszko Gniezno – pasmo sukcesów i awansów. Teraz przyszedł chudszy moment i trzeba sobie z tym radzić. Ja się cieszę z tego, że to jest robione w ten sposób, że szansę otrzymuje młodzież. Ta Akademia Mieszka jest naprawdę godna pochwały. Mnóstwo dzieciaków znajduje tam zajęcie i bierze udział w treningach. Myślę, że to jest droga, którą powinniśmy iść w takim sporcie. Oczywiście, gdzieś na poziomie profesjonalnym nie obędzie się bez wzmocnień spoza danych miejscowości, natomiast opieranie Mieszka na wychowankach to jest ta droga, którą powinniśmy iść i myślę, że to jest najlepsza droga, by odgonić dzieciaki od komputerów – analizował.

ZOBACZ TAKŻE:   Dwa złota i dwa srebra. Młodzi pięściarze pokazali klasę!

Zwrócił uwagę również na inny aspekt. – To też dla nich szansa, bo każdy widzi, że może do tego seniorskiego zespołu awansować i pokazać się na szerszych wodach. Być może z tego wyłonią się talenty, które później awansują do wyższych lig i będziemy mieli z tego pociechę być może też w reprezentacji. Tego nie wiemy. Przyszłość pokaże. Świat należy do młodych. Mam nadzieję, że kryzys jest tylko chwilowy. Pewnie III ligi już nie da się uratować, natomiast doświadczenie, które zdobędą w tym sezonie, na pewno zaprocentuje w przyszłym. Być może uda się wtedy już tymi wychowankami awansować ponownie. Mam nadzieję, że tak będzie – podkreślał w pitgang.pl #SGLive.

ZOBACZ TAKŻE:   eWinner 1. Liga ruszy z opóźnieniem?! Nowe informacje

W niepokojącej sytuacji znaleźli się też futsaliści. Grinbud KS Gniezno również zamyka ligowe zestawienie i niestety, ale w tym momencie widmo spadku ma pokaźne rozmiary. W czym tkwi problem tego klubu?

Gdybym wiedział, to na pewno podzieliłbym się dobrą radą z kolegami z Gniezna. Jak najbardziej im kibicuję. Bardzo żałuję, że nie doczekałem w Gnieźnie czasów wybudowania nowej hali i możliwości gry na tym nowym obiekcie. Udało mi się raz wystąpić podczas Futsal Show. Mam nadzieję, że w kwietniu, na kiedy zaplanowany jest nasz pojedynek ligowy, już trybuny będą otwarte dla kibiców i spotkanie odbędzie się w normalnej atmosferze – powiedział Wasielewski.

Spostrzegł też, co prawie zawsze było bolączką KS-u. – Co do ich sytuacji, ciężko mi powiedzieć. Nie chciałbym wypowiadać się, co może być przyczyną. Bardzo żałuję, że to wszystko tak wygląda. Nie powinno to iść w tę stronę. Może troszeczkę brakuje szkolenia młodzieży. Gdzieś to zawsze kulało. Co prawda w historii było młodzieżowe mistrzostwo Polski, natomiast przez lata nie była stworzona piramida, by ten zespół był wzmacniany przez juniorów i kandydatów do gry w seniorskiej piłce. Być może to jest przyczyna. Troszeczkę też stagnacji w tym składzie. Trudno mi wchodzić w ich buty. Mam nadzieję, że ta sytuacja jest tymczasowa i nawet jeśli ten sezon zakończy się spadkiem, to będzie to tylko odskocznia do tego, by pójść w górę – kontynuował wątek.

ZOBACZ TAKŻE:   Przemysław Urbaniak: Wytrzymaliśmy ciśnienie i udało się

Popularny “Wasyl” wspominał też “grube” czasy dla gnieźnieńskiego futsalu. Nawiązywał m.in. do zaciętej walki o ekstraklasę. Chociażby w 2013 roku awans był na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie jednak z przepustki do najwyższej klasy rozgrywkowej cieszyli się głogowianie.

Mecze z Głogowem to dla mnie bardziej trauma niż przyjemność. Wtedy w pierwszym spotkaniu doznałem urazu obu kolan i tak naprawdę niemożliwe było to, bym zagrał w decydujących spotkaniach. Jestem przekonany, że gdybym wtedy był w bramce, to historia tego klubu potoczyłaby się inaczej, bo wtedy byłem w formie. To pewnie przyzna każdy, kto był wtedy ze mną w zespole. To my byśmy awansowali, a nie Głogów, ale tak się nie stało. Cały czas jestem niespełniony z ekstraklasą. Jest to moje wielkie marzenie. Nie poddaję się. Zobaczymy, może po 40-stce się uda – podsumował Michał Wasielewski.


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: