O tej przyczynie niepowodzeń futsaliści jeszcze nie mówili. “To był duży cios” [WYWIAD]

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Grinbud KS Gniezno szoruje po dnie tabeli 1. Polskiej Ligi Futsalu. I niestety nie widać perspektyw na lepsze jutro. – Nasza sytuacja w tabeli jest fatalna i na ten moment nic nie wskazuje, żebyśmy byli w stanie się z tego wygrzebać – mówi w rozmowie z portalem sportzpazurem.pl Szymon Urtnowski, zawodnik KS-u.

W weekend przekazaliście złą passę i w końcu zanotowaliście choćby ten jeden punkt. Remis z tak słabym przeciwnikiem chyba jednak nie jest szczytem waszych marzeń…

Nie ma co ukrywać, że to był mecz, który musieliśmy wygrać, jeśli chcemy jeszcze liczyć się w walce o utrzymanie. Był to chyba jedyny mecz w tej rundzie, który zaczynaliśmy z pozycji faworyta, ale po raz kolejny nie potrafiliśmy przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Drużyna z Sulejówka wyglądała nie najlepiej, a deprymujące jest to, że nie prezentowaliśmy się wcale lepiej. Spotkanie wyglądało jak typowy mecz na dnie tabeli. Mało futsalu, więcej walki i wybijania piłki na oślep. Inna sprawa, że ja sam powinienem kończyć ten mecz z 2-3 bramkami na koncie. W wielu sytuacjach brakowało mi dosłownie pół kroku, żeby zamknąć akcje na długim słupku.

To była fatalna runda w waszym wykonaniu. Gdzie upatrujesz się przyczyn tak słabej dyspozycji KS-u?

ZOBACZ TAKŻE:   Rafael Wojciechowski zabrał głos po pierwszym treningu!

Przyczyn na pewno jest kilka. Zacznę od tej najważniejszej w mojej ocenie, a mianowicie odejścia z naszego zespołu trenera Pawła Hoefta, który robił świetną robotę i pod jego wodzą potrafiliśmy grać całkiem ciekawy i skuteczny futsal. Nie ukrywam, że moje pozostanie w zespole mocno uzależniałem od tego, czy będzie on trenerem w tym sezonie. Jego decyzja o odejściu została jednak podjęta dość późno. Nie chcę wnikać w szczegóły, dlaczego tak się stało, ale na pewno to był duży cios nie tylko dla mnie, ale i myślę, że dla większości chłopaków. Na pewno każdy z nas, może poza Mikołajem, wygląda kiepsko pod każdym względem – i fizycznie i mentalnie, a co za tym idzie również piłkarsko. Sporo straciliśmy także na odejściu Michała Roja, który nigdy nie odstawia nogi, a tego nam bardzo często w tym sezonie brakuje. Na domiar złego kontuzjowany jest Darek Rychłowski, który stanowi w pojedynkę spokojnie z 50 proc. siły ofensywnej zespołu. Myślę, ze z nim w składzie wygralibyśmy z ekipą z Sulejówka w cuglach.

Jeżeli chodzi o twoje występy, to też za dobrze nie było. Brakowało choćby twoich bramek… Co się stało, że nie strzelasz chociażby tak jak w drugiej fazie zeszłego sezonu?

Zdecydowanie się zgadzam. O ile początek sezonu miałem całkiem obiecujący, tak od meczu z Piłą wyglądam bardzo kiepsko. Jeśli chodzi o bramki, to tak jak wspomniałem, co do meczu z Sulejówkiem, od początku sezonu brakuje mi sentymentów do zamykania akcji na długim słupku. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale w zeszłym sezonie potrafiłem to robić i w ten sposób strzelałem większość swoich bramek. Myślę, że brakuje tej jednej sytuacji, która „siądzie” i zacznę trafiać regularnie. Najczęściej to Oktawian Solecki gra w moją stronę dobre piłki, wstrzelenia w pole karne, gdzie ciągłe mijam się z piłką, co robi się już bardzo frustrujące. Lekko licząc, powinienem mieć już 5-6 bramek na koncie. Przy czym nie ma co ukrywać, jestem zawodnikiem o profilu defensywnym i z tych zadań wywiązuje się już nie najgorzej, ale co z tego, skoro z przodu nie daje zespołowi wiele, a to konkretów w ofensywie potrzebujemy jak tlenu.

ZOBACZ TAKŻE:   Mocny głos ws. opóźnienia eWinner 1. Ligi. Działacz mówi o ośmieszeniu żużla!

Druga runda zapowiada się dla was arcytrudna. Widzisz perspektywy na utrzymanie?

Będzie niezwykle ciężko o utrzymanie, biorąc pod uwagę, że spadają aż cztery zespoły. Myślę, że musi nastąpić kilka korekt kadrowych, abyśmy mogli myśleć o pozostaniu w I lidze. Wiem, że są prowadzone rozmowy z zawodnikiem, którego dobrze znam, a który wniesie nową jakość, o ile zdecyduje się przyjść. Natomiast, nie ma co ukrywać, nasza sytuacja w tabeli jest fatalna i na ten moment nic nie wskazuje, żebyśmy byli w stanie się z tego wygrzebać.

ZOBACZ TAKŻE:   Z V ligi do... ekstraklasy?!

Przed wami ostatni mecz ligowy w tym roku. Co można powiedzieć o drużynie z Łodzi?

Widzew Łódź po całkiem obiecującym początku nieco spuścił z tonu, ale dalej jest to zespół, który przyjedzie do nas jako faworyt. W Łodzi zagraliśmy niezłe spotkanie, nawiązaliśmy z nimi równorzędną walkę, mimo porażki. Nie jestem zawodnikiem, który szuka usprawiedliwień w pracy sędziów, ale niestety tamten mecz mógł zupełnie inaczej się potoczyć, gdyby golkiper Widzewa wyleciał z boiska po zagraniu piłki ręką poza polem karnym przy wyniku 0:0. Ogółem jest to zespół dobrze poukładany przez Marcina Stanisławskiego. Widać było, że wiedzą, co chcą grać.

Myślisz, że w tym meczu jesteście w stanie wygrać?

Ja ze swojej strony mogę obiecać, że będę gryzł parkiet od pierwszej do ostatniej minuty, natomiast na ile to wystarczy, to dowiemy się w sobotę. Każdy mecz w tym sezonie jest dla nas bardzo trudny i z Widzewem na pewno też tak będzie. Nie dywagujmy, czy możemy wygrać, czy nie. Wyjdźmy na parkiet, zostawmy tam wszystko, co mamy najlepsze, biegajmy do upadłego, a jakie będą efekty, to już wyjdzie w praniu.

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ VOUCHER DO RESTAURACJI! SZCZEGÓŁY TUTAJ >>>>


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: