Waldemar Rychert: Nie jest tak, że morsy są nieśmiertelne i niezniszczalne

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

W poniedziałkowy wieczór w magazynie sportowym pitgang.pl #SGLive gościł Waldemar Rychert, szef Królewskich Morsów Gniezno. Podczas rozmowy poruszyliśmy wiele ciekawych wątków. Najważniejsze z nich postanowiliśmy wynotować.

W trakcie magazynu dowiedzieliśmy się, jaka temperatura sprzyja morsowaniu.

Literatura naukowa i źródła internetowe mówią o tym, że pozytywny wpływ zimnej wody na organizm zaczyna się poniżej 10 stopni Celsjusza. Wtedy, mocząc się w zimnej wodzie, w naszym organizmie zaczynają zachodzić procesy, które powodują wzrost odporności na wszelkiego rodzaju choroby. Oczywiście to nie jest tak, że morsy są nieśmiertelne i niezniszczalne. Po prostu zwiększa to naszą odporność

mówił Rychert.

Pytaliśmy też o to, jakie są przeciwskazania do morsowania.

Oczywiście nie jestem lekarzem i mogę tylko wyrazić swoją prywatną opinię. Każdą osobę, która ma obawy przed morsowaniem, zachęcam do konsultacji z lekarzem. Jeżeli chodzi o mnie, to mogę powiedzieć tak, że jeśli ktokolwiek z nas zimą wyszedł na chłód w ubraniu lub w samej bieliźnie i ten pierwszy powiew chłodu nikogo nie zabił, to znaczy, że tak samo pierwsze wejście do wody nikomu nie zrobi krzywdy. Dlatego zawsze mówię, że warto spróbować. To nie jest aż tak długa ekspozycja na zimno, by mogła komuś zaszkodzić. Oczywiście nieodpowiednie przygotowanie czy późniejsze zbyt długie ubieranie się – ekspozycja na chłód – te rzeczy mogą zagrozić. Każdy, kto morsuje, poznaje swój organizm i wie, jak długo może być w wodzie. Ogólne przeciwskazania to problemy kardiologiczne i problemy z ciśnieniem. Znam jednak osoby z tymi dolegliwościami, które spróbowały morsowania i to im pomogło

zaznaczał.

Wyjawiał również, że morsowanie potrafiło pomóc osobom cierpiącym na reumatyzm i bóle w kościach. Oczywiście nie jest to reguła, że każdy przypadek uda się “wyleczyć” zimną wodą, jednak rzeczywiście było kilka takich “cudownych uzdrowień”.

ZOBACZ TAKŻE:   Aseko Orzeł Gniezno pojedzie do Karpacza!

Królewskie Morsy prężnie działają od pięciu lat. Niestety, ze względu na koronawirusa, nadeszły “kruche czasy” dla tej organizacji – działalność musiała zostać ograniczona.

Jedyna rzecz, która jeszcze nie została odwołana i z którą czekamy do końca, to tradycyjny wyjazd na Śnieżkę. Chcemy po raz kolejny wejść grupą i zdobyć ten szczyt. Jesteśmy w kontakcie z Urzędem Miasta w Jeleniej Górze, który nam kibicuje. Jesteśmy jedną z nielicznych grup, która wysłała swoje zgłoszenie. Nie idziemy na dziko, tylko oficjalnie. Poinstruowano nas ws. formalności. Wszystko mamy przygotowane i zarezerwowane pobyty i transport. Ostateczna decyzja zapadnie 5 dni przed wyjazdem

przekazał założyciel Królewskich Morsów.

Obecnie w Gnieźnie mamy przeszło 300 morsów. A są to dane nieoficjalne, bo organizacja nie prowadzi spisu członków. Do Królewskich Morsów może dołączyć każdy – i starszy i młodszy. Co istotne, nie wiąże się to z żadnymi opłatami.

Wszystkie osoby z naszej grupy działają społecznie. Nie ma pensji czy etatów. Każdy z nas robi to w swoim wolnym czasie. Pięć lat temu zaczęliśmy grupką 10-20 osób. Urosło to do ponad 300 osób. Nie mamy oficjalnych zapisów, jest dobrowolność. Jeśli ktoś się z nami dobrze bawi, to jest Królewskim Morsem. Czasem tylko pojawiają się dobrowolne składki, obowiązkowych nie ma

podkreślał Waldemar Rychert w pitgang.pl #SGLive.

Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: