Oto powody kryzysu. Zawodnik Startu tłumaczy

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Z Patrykiem Budniakiem, zawodnikiem Startu Gniezno, rozmawiał Tymoteusz Tanaś.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<

Patryk, różnica klas na stadionie przy Wrzesińskiej – pokonujecie Kolejarz Opole zarówno na inaugurację ligi, jak i na koniec rundy zasadniczej. 7+3 na Twoim koncie. Czy po ostatnich słabszych występach możesz być spokojny przed fazą play-off?

Przed tak ważną częścią sezonu uważam, że muszę jeszcze ciężej pracować, aby powtarzać takie wyniki jak dziś. Mam nadzieję, że w najważniejszych meczach będę mógł pomagać drużynie i solidnie punktować.

W Opolu na inaugurację 7+2, a dzisiaj 7+3 – widać, że mecze z Opolem dobrze na Ciebie działają.

Coś może w tym jest, że udało się osiągnąć takie rezultaty właśnie przeciwko tej drużynie, co dodatkowo cieszy.

Jak wspomniałem wyżej, w ostatnim czasie zanotowałeś kilka słabszych występów. Gdzie była ich przyczyna? Czy udało się ją wyeliminować przed dzisiejszym meczem?

Moje słabsze występy wynikały z kilku czynników – nie czułem się pewnie na motocyklu, przegrywałem starty, a dodatkowo wciąż uczę się nowego silnika. Teraz chcę skupić się na jednostkach, które posiadam, lepiej je poznać i wiedzieć, jak optymalnie je ustawiać.

Planujesz wzmocnić się sprzętowo przed tą decydującą fazą?

Na ten moment skupiam się na tym, co mam, i na jak najlepszym dopasowaniu sprzętu do siebie.

Na koniec – jak zdrowie? Jazdy w sezonie masz pewnie więcej niż odpoczynku.

Ze zdrowiem jest w porządku, choć wiadomo, że do pełnej formy jeszcze trochę brakuje. Na szczęście jazdy mam sporo i cieszę się, że razem z Tatą i Robertem dajemy radę dobrze przygotowywać sprzęt. Większa liczba startów na pewno mi pomaga.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 13 sierpnia 2025 o godz. 19:41:03


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: