Kevin Fajfer: Dwa razy usłyszałem, że to koniec sezonu [WYWIAD]

Zainteresował Cię ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Z Kevinem Fajferem rozmawiał Tymoteusz Tanaś.

TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<


Tymoteusz – Panie Kevinie, na wstępie spytam, jak się Pan czuje? Zgodzi się Pan, że poprzedni sezon był dla Pana bardzo wyczerpujący.

Kevin Fajfer – Witam. Ten sezon, myślę, że chyba był najtrudniejszy ze wszystkich. Od pierwszego wyścigu w lidze zmagałem się z kontuzją, która do tej pory mi doskwiera.


Tymoteusz – Zostańmy na chwilę przy temacie zdrowotnym. Czy te problemy z kontuzjami zaczęły się już od inauguracji w meczu z Tarnowem podczas upadku, gdzie został Pan uderzony przez Timo Lahtiego?

Kevin Fajfer – Tak, oczywiście. Po upadku objechałem jeszcze mecz, ale możesz mi wierzyć, że przez dwa dni nie mogłem wstać z łóżka, nawet żeby jechać na szczegółowe badania. Jak już udałem się na badania, wyszło, że mam kilka kręgów pękniętych. Do tej pory najbardziej odzywają się rano.


Tymoteusz – Mecze w Krajowej Lidze Żużlowej odbywały się w długim odstępie czasu, ale czy tego czasu na zaleczenie wszystkiego było za mało?

Kevin Fajfer – W tym roku miałem kilka kręgów pękniętych, dłoń pękniętą, roztrzaskaną obręcz barkową, roztrzaskany łokieć, pękniętą kość stopy, naderwane mięśnie – dużo tego było. Ale ani razu nawet nie pomyślałem, żeby odpuścić któryś mecz. Tego nie da się wszystkiego zaleczyć od razu, także tak, miałem trochę za mało czasu na leczenie.


Tymoteusz – Zatrzymajmy się przy feralnym finale, gdzie wrócił Pan świeżo po kontuzji i w 7. biegu podniosło Pana, a Pan upadł na tor z klubowym kolegą, Mikołajem Czaplą, który również wrócił po kontuzji. Niejednemu kibicowi wtedy stanęło serce. Czy wtedy wszystkie kontuzje odnowiły się na nowo?

Kevin Fajfer – Tak naprawdę cały sezon jeździłem niewyleczony, a finał już spotęgował wszystko.


Tymoteusz – Nie mieliśmy okazji rozmawiać po finale. Co się właściwie stało, że cały sezon jedziecie po awans, wygrywacie rundę zasadniczą, a na dwa ostatnie mecze nie wyszło?

Kevin Fajfer – Przyczyna, myślę, że jest jedna – kontuzje. Ja roztrzaskałem się w ostatnim meczu w Tarnowie. Mikołaj pojechał na młodzieżówkę przed finałami i tam załapał kontuzję. I tego nam zabrakło. Cała drużyna jechała równo, przyszły gorsze dni na koniec sezonu i tyle. Teraz trzeba wyciągać wnioski, by nie popełniać błędów w sezonie 2025.


Tymoteusz – Mimo skutków upadku wsiadł Pan na motocykl i wyjechał do swojego trzeciego biegu. Adrenalina i ambicja wzięły górę?

Kevin Fajfer – Adrenalina i wola walki. Ja w tym roku usłyszałem od specjalistów dwa razy, że to koniec sezonu. Wsiadałem 4-5 dni później na motor i robiłem pod komplet. Po upadku nie czułem się źle. Lekarze zatamowali krew z łokcia i nawet nie myślałem o niczym. Drugi motor przygotowaliśmy i tyle. Po moim trzecim biegu jednak wszystko puściło…


Tymoteusz – Na szybko: pierwszy finał w Tarnowie – reklama czy antyreklama żużla?

Kevin Fajfer – Antyreklama. Zawodnicy z Tarnowa przychodzili i sami mówili, że to jest szok, co odwalili z torem. Ale nic już z tym nie zrobimy. Było, minęło.


Tymoteusz – Mimo że finał przegrany, cel niezrealizowany, to Pan może być zadowolony ze swojej postawy w tym sezonie. Średnia 2,048 i 9. miejsce w klasyfikacji.

Kevin Fajfer – Szczerze? Jestem bardzo zły, ponieważ po rundzie zasadniczej byłem 4. zawodnikiem ligi i gdyby nie wykluczenia, to myślę, że byłbym jeszcze wyżej. A tak ostatecznie przez play-off spadłem. Jeździecko jak i sprzętowo rozwinąłem się, ale moje ambicje sięgają wyższych celów.


Tymoteusz – O ile się nie mylę, to zmienił Pan tunera i zaczął Pan korzystać z jednostek Petera Jonssona. Jak się Panu jeździło na tych silnikach?

Kevin Fajfer – Dzięki moim sponsorom mogłem zakupić sprzęt od kilku tunerów i wybrać te najlepsze. Kiedyś było tak, że miałem dwa stare silniki i musiały działać. Teraz musisz nadążać za czołówką, jeśli chcesz nadal istnieć. Silniki Petera są specyficzne. Mi akurat bardzo przypasowały. Cieszę się ze współpracy.


Tymoteusz – Jak idą przygotowania do sezonu? Do trzech razy sztuka?

Kevin Fajfer – Dla mnie to drugi raz. Wiem, że w finale kilka moich punktów zabrakło, ale kontuzji nie idzie przewidzieć. Mogę powiedzieć, że tylko i wyłącznie zostałem, żeby odpłacić się kibicom. Przygotowania idą pełną parą. Ja trenuję dużo na siłowni oraz motocrossie. Brat w warsztacie już kompletuje wszystkie części, także wszystko idzie w dobrym kierunku.


Tymoteusz – Wraca Adrian Gała, doszedł Adam Ellis. Skład wygląda na bardzo mocny.

Kevin Fajfer – Klub zrobił roszady w składzie, także zobaczymy, co przyniesie nowy sezon. Krajowa liga będzie bardzo zacięta w tym roku.


Tymoteusz – Dziękuję Panu bardzo za rozmowę. Życzę samych trójek w nowym sezonie i dużo zdrowia.

Kevin Fajfer – Dziękuję bardzo. Widzimy się już niedługo!

Ostatnia aktualizacja artykułu: 14 stycznia 2025 o godz. 20:12:16


Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!

Koniecznie polub nas na Facebooku: