Zupełnie żenująco na torze podczas meczu Start Gniezno – Polonia Piła wyglądał Kevin Woelbert. Od razu mi się przypomniało, co przed sezonem mówił Sebastian Skrzypczak.
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
Kevin Woelbert w teorii miał być liderem Startu Gniezno. Choć fakty są takie, że ostatni sezon przesiedział na ławce w Stali Rzeszów, a solidne wyniki notował dwa lata temu. Niektórym mogło się wydawać, że mimo to Niemiec będzie dobrze punktował w barwach gnieźnieńskiego klubu.
Inaczej zapatrywał się na to Sebastian Skrzypczak. Były żużlowiec, a obecnie współpracownik Frederika Jakobsena już przed sezonem mówił mi, że Kevin Woelbert to stare kino. No i miał rację.
Bo Woelbert w Starcie po prostu się nie sprawdził. To, co zaprezentował w sobotę, mocno motywuje do powiedzenia mu permanentnego Auf Wiedersehen. Bo przegrywać można, ale nie w takim stylu. Totalnie nie dziwię się, że menedżer odesłał go pod prysznic. Na nic innego Niemiec tego dnia nie zasłużył.
Z perspektywy czasu widać, że lepiej stawiać na młodą krew. Weźmy chociaż pod uwagę takiego Pollestada. PGE Ekstraliga to jeszcze dla niego za wiele, ale na poziomie KLŻ potrafi się ścigać z naprawdę fajnym skutkiem.
Kto za Woelberta? Nie kombinowałbym z Howarthem. On też raz jedzie lepiej, raz słabiej. Moim zdaniem czas na takie eksperymenty to był kilka meczów temu. Czy jest sens szukać jakiegoś zawodnika z doświadczeniem w Polsce? Sam nie wiem. Niby może i do wzięcia byłby taki Peter Kildemand, ale czy on cokolwiek gwarantuje? No właśnie. Niekoniecznie.
Tak chłodno analizując to wszystko, sądzę, że trzeba usiąść przy stole z Kacprem Gomólskim i pogadać o tym, co można zrobić, by jechał na zadowalającym poziomie zarówno dla siebie, jak i dla kibiców i klubowych działaczy. W nim dostrzegam największą nadzieję. Kacper z dobrym sprzętem pod tyłkiem może być co najmniej solidną drugą linią. A przecież właśnie tego Start dzisiaj najmocniej potrzebuje.
Widać, że Kacper chce. Nie przez przypadek znalazł się w sobotę w boksie Sama Mastersa. Wręcz fruwał przy nim, by Australijczykowi jak najlepiej pomóc i doradzić. Masters na pewno mógłby pomóc także Gingerowi.
Aha, nie można też zapominać o Hubercie Łęgowiku. To niezły rider, ale widać, że praktycznie cały sezon błądzi. Tego też nie można przegapić w rozważaniach, co z dziurą po Woelbercie.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 6 lipca 2024 o godz. 17:45:00
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




