Były żużlowiec Ryszard Dołomisiewicz w rozmowie z WP SportoweFakty odniósł się do poczynań Pawła Siwińskiego w roli prezesa Startu Gniezno. Postrzega je bardzo pozytywnie.
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
– Pewnie nie można nazwać gnieźnian królami polowania, natomiast trzeba sobie powiedzieć jedno. Nowy prezes miał szalenie trudne zadanie. Moim zdaniem, wywiązał się z niego idealnie, chyba lepiej się nie dało. To charyzmatyczna osobowość i gdyby nie on, Start znalazłby się w wielkich tarapatach, bo paradoksalnie łatwo jest zniknąć z żużlowej mapy i to nawet na lata. Nie twierdzę, że sytuacja stałaby się aż tak dramatyczna, ale delikatnie mówiąc, mogłoby nie być zbyt różowo – podkreślił Dołomisiewicz.
A jak generalnie postrzega zespół Startu? – Według mnie, w Gnieźnie będzie jeździła drużyna w zasadzie kompletna. To swego rodzaju mieszanka wybuchowa, ale jak najbardziej umożliwiająca walkę o awans. Dlaczego wybuchowa? Mamy dwa trzony. Po pierwsze Australijczycy, Sam Masters i Josh Pickering. To były łakome kąski na rynku. Zawodnicy z Antypodów zawsze są pożądani, bo na wiosnę nie muszą zbyt długo szukać rytmu jazdy, jak nasi krajowi seniorzy. Oni biorą udział w rozgrywkach za oceanem i przyjeżdżają do Polski perfekcyjnie przygotowani do sezonu. Wyjeżdżają na tor i od samego początku rozgrywek robią swoje – dodał.
– Oczywiście w myśl tej zasady musi jeszcze pojawić się odpowiedni potencjał, ale nie ma wątpliwości, że Pickering i Masters podołają. Na drugoligowym szczeblu spokojnie mogą przywozić znaczne zdobycze, a więc klub będzie miał z nich pociechę. Jest jeden wielki plus jazdy w drugiej lidze, z niej już się nie da spaść (śmiech) – podkreślił emerytowany zawodnik.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 15 grudnia 2022 o godz. 16:12:50
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




