Peter Kildemand i Michael Jepsen Jensen jakiś czas temu należeli do światowej czołówki. Mieli kluby w PGE Ekstralidze, ścigali się w Grand Prix i niejednokrotnie pokazywali plecy żużlowcom o poważniejszych markach. Dziś są zawodnikami „tylko” klubu z pierwszej ligi – Startu Gniezno. Co sprawiło, że nie utrzymali się w topie?
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
Ciekawy materiał z odpowiedzią na to pytanie przygotował portal WP SportoweFakty. Zauważono, że Kildemand i Jepsen Jensen już kiedyś reprezentowali w Polsce ten sam klub – było to w 2014 roku, gdy stanowili ważne ogniwa Włókniarza Częstochowa.
Co się stało, że po jakimś czasie wypadli z topu? – Kariera Kildemanda się rozwinęła, bo przecież trafił do Grand Prix i odgrywał tam znaczącą rolę. Myślę, że w jego przypadku kluczowe okazały się poważne kontuzje. Miał ich dużo. To wszystko przerwało jego marsz ku czołówce światowej. Był na dobrej drodze, ale przez te urazy to wszystko się zatrzymało – analizuje w rozmowie z WP SF Marian Maślanka, były prezes Włókniarza.
A co zawiodło w przypadku Jepsena Jensena? Tutaj trudniej o wskazanie konkretnego powodu.
– Może to sfera mentalna, a może inne priorytety w życiu odegrały bardziej znaczącą rolę, że nie przystąpił z zacięciem do dalszego rozwoju kariery? Według mnie, zabrakło u niego determinacji – zaznacza żużlowy ekspert.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 13 stycznia 2022 o godz. 12:54:54
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




