Wyzywali gnieźnieńskich piłkarzy i byli skłonni do bitki. Kierownik Mieszka Gniezno Marek Garjaciak jest wstrząśnięty tym, co wydarzyło się podczas meczu w Gołuchowie. W rozmowie z naszym portalem nie ukrywa, że czegoś takiego jeszcze nie przeżył.
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
Krótko po spotkaniu w Gołuchowie dostaliśmy sygnał, że – delikatnie rzecz ujmując – przedstawiciele miejscowej ekipy nie zachowywali się należycie. Były wyzwiska, były prowokacje. – To był skandal – przyznaje nam jeden z przedstawicieli ekipy z pierwszej stolicy Polski.
W gorzkich słowach na ten temat wypowiada się kierownik Mieszka Marek Garjaciak. – Z takimi wulgaryzmami i brakiem kultury nie spotkałem się jeszcze przez ładnych kilka lat pracy w Mieszku. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Oni nie mogli się pogodzić z porażką i ubliżali nam na każdym kroku – mówi w rozmowie z naszym portalem.
A wszystko się zaczęło od tego, jak w 94. minucie meczu na 2:1 dla Mieszka trafił Tomasz Bzdęga. Po jednej stronie była wielka radość, a po drugiej – poważna złość.
Ustaliliśmy, że po meczu trener LKS-u Gołuchów, który był nie szczędził ekipie Mieszka ostrych i bardzo nieprzyjemnych słów, przyszedł do szatni Mieszka. Doszło do podania rąk przedstawicieli obu stron.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 24 października 2021 o godz. 20:28:23
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




