Podczas poniedziałkowego meczu Aforti Start Gniezno – Cellfast Wilki Krosno (38:50) tor był sprawiał zawodnikom sporo trudności. Było sporo upadków i mało płynnej jazdy. Czasu na naprawę tego owalu gnieźnianie mają niewiele. Co zrobią?
TO NIC NIE KOSZTUJE. Dołącz do naszego kanału nadawczego na Facebooku i bądź na bieżąco >>> TUTAJ <<<
– Wiele rzeczy wpłynęło na taki wynik. Powiedziałbym, że tor był bardzo podobny lub nawet taki sam, jak na piątkowym treningu. Pewne korekty poczyniliśmy. My do końca nie chcieliśmy takiego toru, jak w piątek. W sobotę był on troszeczkę inny i mieliśmy go przygotować tak, by odpowiadał naszym zawodnikom. Niestety, to się nie udało. Po Gdańsku była równiarka, tor został ułożony na nowo i teraz pewne rzeczy wychodzą – mówił Rafael Wojciechowski po poniedziałkowym meczu z Wilkami.
Okazuje się, że do sztabu odpowiedzialnego za tor dołączyły nowe osoby. – Mamy trochę nowych ludzi do pracy. Być może mój błąd, że to wszystko nie zostało jeszcze skoordynowane tak, jak powinno. Prognozy pogody były różne. Z jednej strony spodziewaliśmy się deszczu, a z drugiej – inaczej ten tor zachowywał się, gdy było większe słońce. Po równiarce inaczej przyjmuje wodę. Pewnych rzeczy uczymy się na nowo – dodał Wojciechowski.
Kim są nowe postaci we wspomnianym sztabie? – To są osoby, które współpracują z nami przy kosmetyce toru i ładnie pielęgnują ten tor. Mają wiedzę. To toromistrz z Ostrowa. Nie zrzucałbym winy na tor czy toromistrza. Nawierzchnia jest po równiarce i została przygotowana zgodnie z założeniami. Okazało się jednak, że tor zachował się troszeczkę inaczej. Musimy to dograć, może było na to za mało czasu. Odpowiedzialność za to biorę ja. Ja podjąłem taką decyzję. Trzeba to wszystko dobrze skoordynować – kontynuował menedżer Startu.
– Naszym głównym toromistrzem nadal będzie Łukasz Łukowski. Wierzę w tego człowieka i wiem, że sobie poradzi z tymi problemami, które są po równiarce. Ma duże doświadczenie dotyczące tego toru. Myślę, że na kolejne spotkania wrócimy do takiej powtarzalności, która nie zepsuje nam wyników – zaznaczył. – Na pewno pracujemy nad torem i będziemy chcieli go dobić, bo nie przewidywaliśmy, że tak się rozsypie – zwłaszcza przy krawężniku w paru miejscach. Nie zachowywał się tak, jak na poprzednim treningu. Po równiarce się zmienił i musimy dojść z nim do ładu na nowo – spostrzegał.
Jaka jest zatem recepta na przywrócenie tego toru do porządku przed wtorkowym starciem z Orłem Łódź? – Mamy niewiele czasu. Na wtorek musimy powrócić jednak do tego, co już znamy, czyli przygotować go na staro – po „gnieźnieńsku”, czyli twardo. Wtedy wrócimy do bazy, którą znamy, a później będziemy dokonywać korekt i starać się o bardziej przyczepny tor – zadeklarował.
Ostatnia aktualizacja artykułu: 18 maja 2021 o godz. 08:06:31
Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 696 188 438!
Koniecznie polub nas na Facebooku:




