Szymon Kuliński: To były chyba moje najgorsze zawody pod względem wymalowania

Podoba Ci się ten materiał? Udostępnij go na Facebooku!

Wracamy do rozmowy z Szymonem Kulińskim w pitgang.pl #SGLive. Interesujących wątków było mnóstwo. Szymon opisał nam m.in., jak przebiegał dzień zawodów.

W Santa Susanna nie wszystko ułożyło się tak, jak oczekiwał. – Na pewno nie wszystko poszło zgodnie z założeniami. Dość mocno przejąłem się limitem wagowym. Za mocno. Waga poszła mi mocno w dół, co miało odzwierciedlenie w wyniku – przyznawał Kuliński.

Przygotowania i organizacja zawodów bardzo fajne. Wchodząc na halę, dostawaliśmy paczkę z jedzeniem i napojami. Wszystko dla zawodników PRO było zapewnione na 100 procent. Nie byłem zadowolony jedynie z tego, że gdy dojechaliśmy na zawody, mieliśmy niecałą godzinę do przygotowania się do wyjścia na scenę. To było dla mnie za mało. Na pewno mocno ucierpiał na tym wynik końcowy – dodawał.

Rzeczywistość dość mocno zweryfikowała plany. – Miałem w planach zjeść jeden posiłek, a później razem z Polakiem, który mieszka w Irlandii, mieliśmy pomagać sobie w przygotowaniach. Chodzi o brązowienie. Ja miałem go wymalować, a on mnie. Wiedzieliśmy, że moja kategoria wyjdzie pierwsza, a jego druga. Wyszło to na tyle, że zdążyliśmy zjeść, poszedłem do ubikacji, wróciłem i kiedy on mnie zaczął malować, już była komenda, że moja kategoria ma się przygotować do wyjścia na scenę – zdradził Szymon.

ZOBACZ TAKŻE:   Mateusz Jabłoński 11. w Rawiczu. Szwecja: Peter Ljung poza zasięgiem rywali!

Sytuacja robiła się trudna. – Nie byłem wymalowany, nie miałem nałożonej oliwki, a jeszcze musiałem pomóc koledze. Zaczęło się robić bardzo stresowo. Robiliśmy wszystko w mega pośpiechu. Bardzo byłem niezadowolony z efektów. Oliwkę nakładaliśmy sobie we własnym zakresie, a to jednak musi robić druga osoba – podkreślił Kuliński.

Zadowalającego efektu, jeśli chodzi o brązowienie, nie udało się uzyskać. – To były chyba moje najgorsze zawody pod względem wymalowania i brązowienia skóry. To na pewno wpłynęło na wynik. Sędziowie zwracają na to uwagę. To był jeden z większych minusów. Następnym razem wykupiłbym firmę do brązowienia ciała, która zrobiłaby mi to w ciągu 10 minut. Tutaj to zadziało na moją niekorzyść – wyjaśnił.

Słyszałem dużo wiadomości, że nic się nie stało i jest dobrze. Niektórzy pytali mi się o wynik z niepewnością. Wystarczy, że odpowiem na takiej zasadzie, że gdy wszedłem na backstage i zobaczyłem konkurencję w zawodowcach, to pierwsza myśl była taka, czy jestem od któregokolwiek z nich lepszy. Wszyscy byli w tak świetnej dyspozycji i tak świetnie wyglądali, że naprawdę wzbudzało to mega respekt i uwidaczniało poziom zawodów. Na pewno od razu dało dużo do myślenia. Kiedy miałem w głowie też to, że jestem źle wymalowany, pojawiły się nerwy i stres. Wiedziałem, że to nie są przelewki, ale czołówka światowa.

powiedział Szymon Kuliński.

Co sądzi o końcowym wyniku na mistrzostwach świata w kulturystyce dla profesjonalistów? – Myślę, że to moje V miejsce, z perspektywy całej tej otoczki, jest bardzo dobrym rezultatem i jestem z tego zadowolony. Wiadomo, że gdzieś tam zawsze mierzy się wysoko, ale trzeba patrzeć realnie. Ja byłem debiutantem i trzeba pamiętać, że w takiej sytuacji trzeba się kilkadziesiąt procent bardziej wykazać – wyjaśnił.

ZOBACZ TAKŻE:   W końcu dobre wieści dot. basenów letnich!

Sędziowie składali mu gratulacje. Byli pod wrażeniem jego formy. Mówili, że nie mają zastrzeżeń. Pewien niedosyt na pewno pozostał…

ZOBACZ TAKŻE:   Trener Stali Gorzów nie wytrzymał. Odpowiada Jabłońskiemu!

W głębi ducha liczyłem może nawet na podium. Tak jak jednak mówię, to byli zawodnicy, którzy startują tam od kilku lat – zauważył nasz kulturysta.

A jakie są jego plany na przyszłość?

Przekładanie zawodów w tym roku bardzo mnie zmęczyło. Żeby rozwinąć się w zawodowcach, potrzebna jest mi duża liczba startów, by pokazać się sędziom i być bardziej rozpoznawalnym. Te imprezy muszą się odbywać, a jeżeli będą odwoływane, to ja nie będę mieć takiej możliwości. Taki sezon w pewnym sensie jest dla mnie stracony. Podejrzewam, że przyszły sezon całkowicie odpuszczę, poczekam aż sytuacja z pandemią się wyklaruje i potem przyjdzie rok 2022. Oczywiście cały czas będę trenował i poprawiał mankamenty, które tutaj okazały się kluczowe

podsumował Kuliński.

Powinniśmy zainteresować się jakimś tematem? Daj znać na redakcja@sportzpazurem.pl lub telefonicznie 736 851 097!

Koniecznie polub nas na Facebooku: